Wywiady dla V RP – Joanna Mucha

 

Joanna Mucha – posłanka PO. Ukończyła Zarządzanie na Uniwersytecie Warszawskim i studia podyplomowe z ekonomiki zdrowia. W 2007 r. obroniła doktorat na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim z zakresu problematyki ekonomii opieki zdrowotnej. W Platformie Obywatelskiej pełniła funkcję regionalnego pełnomocnika finansowego oraz regionalnego pełnomocnika wyborczego i Sekretarza Regionu Lubelskiego. W 2007 r. uzyskała mandat poselski. W Sejmie VI kadencji była członkiem Komisji Zdrowia i Komisji Finansów Publicznych oraz podkomisji stałej do spraw instytucji finansowych. Pełniła funkcję sekretarza Zespołu do spraw Konwencji Bioetycznej. W okresie od 18 listopada 2011 do 27 listopada 2013 roku Ministra Sportu i Turystyki.

1) Wybory prezydenckie i parlamentarne wygrała w 2015 roku Zjednoczona Prawica pod przywództwem PiS. Jakie Pani zdaniem były główne przyczyny wysokiego poparcia wyborców dla PiS?

Politycy PiS zrozumieli, a częściowo nawet wykreowali, fale niezadowolenia lub buntu przeciwko dotychczas rządzącym. Na braku zaufania do państwa zbudowali opowieść o „dobrej zmianie”, po której już wszystko miało być lepiej. Żeby było jasne, to niezadowolenie, rozczarowanie – to realne odczucia wielu ludzi. Są związane i z kosztami transformacji, które w przypadku niektórych ludzi obciążają całe ich życie i z kosztami kryzysu 2008 roku. Na pewno dużą rolę odegrały obietnice wyborcze, program 500plus, który dawał nadzieję na normalne, godne życie, ale też obietnica większej sprawczości państwa. Polacy nie chcieli już słuchać o tym, że tej czy innej sprawy nie da się rozliczyć czy ukarać winnych.

2) Obecna polityka rządu, zmierzająca w kierunku dyktatury, budzi wiele sprzeciwów i protestów społecznych, wciąż jednak poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości nie spada. Co jest tego przyczyną Pani zdaniem?

Skutki tej polityki, te dotyczące utraty obywatelskich wolności, zainstalowania władzy nie posiadającej żadnych ograniczeń i hamulców, z dnia na dzień coraz bardziej opresyjnej dla swoich obywateli – to wszystko będzie odczuwalne za jakiś czas i dotknie tylko aktywnych, tych, którzy nie pozwolą na uśpienie ich w stanie wymuszonej apatii. Powiedzmy sobie wprost, nawet w najbardziej opresyjnych latach komunizmu większość nie narzekała. Dzisiaj odczuwalne są natomiast skutki pozytywne. Mogłem przejść na emeryturę, a córka dostaje tysiąc złotych na dzieci. To wymierna zmiana życiowa. Jeśli dodamy do tego fakt upokorzenia przedstawicieli tzw. elit – za którymi niektórzy z Polaków nie przepadali – to otrzymujemy wytłumaczenie dzisiejszego poparcia dla PiS.

3) Czy są obecnie na scenie politycznej opozycyjne partie albo ruchy społeczne, które mają wizję przyszłości, atrakcyjną dla znacznej części społeczeństwa? Czy mają jakąś swoją słyszalną polityczną opowieść, która ma szansę uzyskać wysokie poparcie w następnych wyborach parlamentarnych?

Jak Państwo wiecie, kilka tygodni temu przedstawiłam taki pomysł i będę w kolejnych tygodniach przedstawiać jego następne fragmenty. Jestem przekonana o tym, że z władzą taką, jak PiS można wygrać tylko i wyłącznie przedstawiając spójną kontrpropozycję. Mówię wprost Polakom: możecie mieć kraj bezpieczeństwa socjalnego, jaki dał Wam PiS, ale bez Macierewicza, Misiewiczów, upokarzania nas w Unii Europejskiej, bez policjantów awansowanych po śmierci człowieka na komisariacie, bez nienawiści, która wylewa się w stosunku do każdego, kto ma inne zdanie albo jest inny. Możemy zbudować kraj bezpieczeństwa socjalnego przyjazny dla każdego człowieka, dbający o niego, niezależnie od tego, kim jest.

4) Jaka powinna Pani zdaniem taka wizja-opowieść wyglądać/brzmieć, żeby mogła przekonać społeczeństwo?

To długa i piękna opowieść o Polsce za dziesięć, może za dwadzieścia lat. Kluczowa w niej jest dbałość o każdego człowieka, przekonanie, że nikogo nie można zostawić z tyłu. Że każdy ma prawo żyć tak jak chce, mieć rodzinę taką, jaką sobie ułożył, rozwijać swoje talenty, pasje i zainteresowania. Że dobre społeczeństwo, to takie, które włącza ludzi w wiele działań i wspólnot, że poza narodem i rodziną są jeszcze wspólnoty lokalne, zawodowe, hobbystyczne, czy choćby parafialne, że uczestniczenie w życiu wspólnot nadaje sens naszemu życiu i daje nam radość. Jestem też przekonana o tym, że musimy na nowo poukładać się z naszym państwem. Przez setki lat traktowaliśmy nasze państwo jak wroga. W latach transformacji państwo wiedziało lepiej, czego potrzebujemy. Dzisiaj jest czas na partnerskie relacje między państwem a obywatelem, na budowanie zaufania. To bardzo wymagający proces, obu stronom będzie bardzo trudno. Ale wyobraźmy sobie, że za jakiś czas Polacy chcą uczciwie płacić podatki, niczego przy nich nie kombinują, bo są przekonani, że państwo je dobrze wyda. Wyobraźmy sobie, że urzędnik traktuje obywatela jak partnera, pomaga mu w trudnych sytuacjach, szukają najlepszego dla obu stron rozwiązania. Dzisiaj to brzmi jak bajka, ale to jest możliwe. Wyobraźmy sobie, że Polska staje się państwem dobrej pracy, dobrze opłacanej, wykonywanej w normalnych warunkach, bez wyzysku, bez upokorzeń. To jest możliwe, powiem więcej, dokonanie tej zmiany jest konieczne. I wreszcie, wyobraźmy sobie Polskę w centrum decyzyjnym Europy. Już tam byliśmy i możemy tam wrócić. Musimy tylko przekonać naszych partnerów, że rządy PiSu to jedynie dziecięca choroba młodej demokracji i że z tego się wyrasta.

5) Jak Pani/Pan postrzega pomysł budowy „V Rzeczpospolitej”, czyli projektu politycznego, który zerwałby z wadami III i IV RP? Czy taki nowy początek jest potrzebny?

Jestem sceptyczna, jeśli chodzi o numerację. III Rzeczpospolita to ta odzyskana po 1989 roku. Po tym roku jesteśmy niepodlegli, nie ma wiec powodu dla nadawania Polsce kolejnych liczb. Trzeba natomiast powiedzieć bardzo głośno i wyraźnie, transformacja ustrojowa się skończyła, rządy PiSu są pewnego rodzaju czyśćcem, teraz jest czas na to, żebyśmy zaczęli spełniać kolejne marzenia Polaków, o dobrym życiu w bezpiecznym kraju uśmiechniętych i zadowolonych ze swojego życia ludzi.

Nierówności. Co da się zrobić?

 

Anthony B. Atkinson

Nierówności są z nami od zawsze: archeologowie znajdowali ich ślady na prehistorycznych stanowiskach, w starożytnej republice rzymskiej senatorzy bogacili się kosztem niewolników i podbitych terytoriów, w czasach reformacji w niemieckich miastach współczynnik Giniego szybował do niebotycznych poziomów. Czy skoro po tylu latach reform, wojen i postępu wciąż nie poradziliśmy sobie z tym, że jedni mają więcej a inni mniej, problem w ogóle da się rozwiązać?

Anthony B. Atkinson, jeden z najważniejszych badaczy zajmujących się nierównościami, twierdzi że tak, choć będzie to wymagało reform bardziej wyszukanych niż zwykłe podwyższenie podatków dla bogatych i szeregu kompleksowych zmian w dziedzinach zatrudnienia, technologii, ubezpieczeń społecznych, dystrybucji kapitału i opodatkowania.

Bez dochodu podstawowego się nie obejdzie

Rafał Woś

Państwo dobrobytu to maszyna zdolna poważnie zahamować nierówności ekonomiczne. Ale ta maszyna działa dziś na mocno zwolnionych obrotach. Ożywić ją może tylko dochód podstawowy. Niekoniecznie bezwarunkowy.

Zmierzamy do końca pogłębionego czytania „Nierówności” Anthony’ego Atkinsona. Tym czytelnikom, którzy włączyli się dopiero w tym odcinku, zaleca się nadgonienie poprzednich siedmiu części (cykl na blogu autora).

Atkinsonowski obraz imponuje bowiem naprawdę dopiero wówczas, gdy zobaczyć go w całości. Tych, którzy zaś czytają już od pewnego czasu, proponuję dziś krytyczne spojrzenie na koncepcję współczesnego państwa dobrobytu. Zwłaszcza w bogatych krajach zachodnich.

Najczęściej mówimy „socjał” i wrzucamy do jednego worka wszystko, co się zdarzyło między Bismarckiem a współczesnością. Tymczasem nawet najnowsza historia państwa dobrobytu (choćby ta po II wojnie światowej) może zostać podzielona na kilka kluczowych faz. Czytaj dalej Bez dochodu podstawowego się nie obejdzie

Wywiady dla V RP – Małgorzata Diana Marenin

Małgorzata Diana Marenin – Feministka i polityczka. Przewodnicząca Stowarzyszenia Stop Stereotypom, pełnomocniczka Kongresu Kobiet. Organizatorka corocznego Zlotu Współczesnych Czarownic w Kielcach. Członkini Inicjatywy Feministycznej. Z wykształcenia mgr chemii, pedagożka. Pasjonatka fotografii.

  1. Wybory prezydenckie i parlamentarne wygrała w 2015 roku Zjednoczona Prawica pod przywództwem PiS. Jakie Pani zdaniem były główne przyczyny wysokiego poparcia wyborców dla PiS?

    Moim zdaniem wyborcy mieli już dość ciągłego lawirowania polityków poprzedniej partii rządzącej, niespełnionych obietnic, ślizgania się po problemach zamiast realnego rozwiązywania ich. Rząd sprawiał wrażenie mało decyzyjnego, tak jakby brakowało mu chęci albo odwagi. W przypadku PiSu ludzie podskórnie czuli, że spełni on swoje obietnice i nawet uświadamiając sobie, że program 500+ jest przekupstwem, zapłatą za ich głosy, to jednak wiedzieli że to wreszcie konkret. Poza tym wreszcie poczuli się w centrum zainteresowania – rząd daje im pieniądze, nie zważając na to, że inne potrzeby państwa są niezaspokojone, bo przecież to oni, wyborcy, są najważniejsi.

2. Obecna polityka rządu, zmierzająca w kierunku dyktatury, budzi wiele sprzeciwów i protestów społecznych, wciąż jednak poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości nie spada. Co jest tego przyczyną Pani zdaniem?

Po prostu ludzie jeszcze nie odczuli fatalnych skutków takiej polityki. Otrzymują pieniądze, nie dostrzegają zależności przyczynowo-skutkowych, np. tego, że brakuje pieniędzy w różnych sektorach gospodarki. Kary i sankcje unijne są takim majakiem, o którym gdzieś się mówi, ale to jest mgliste wyobrażenie. Poza tym z ludzi wyszła ta ciemna część natury, która lubi niszczyć tych, którzy w życiu odnieśli sukces. A to są między innymi politycy poprzednich partii rządzących, ministrowie, prezydenci. Niestety Pis wyzwala w nich te instynkty poprzez specyficzny przekaz jaki buduje. I okrasza go dodatkowo symbolami religijnymi, co nie jest uzasadnione chyba w żadnej religii, nie tylko katolickiej.

3) Czy są obecnie na scenie politycznej opozycyjne partie albo ruchy społeczne, które mają wizję przyszłości, atrakcyjną dla znacznej części społeczeństwa? Czy mają jakąś swoją słyszalną polityczną opowieść, która ma szansę uzyskać wysokie poparcie w następnych wyborach parlamentarnych?

Bez wątpienia potrzebna jest nowa jakość w polityce, czyli dopuszczenie do głosu społeczników, działaczy i aktywistów, którzy codziennie walczą o podstawowe prawa człowieka i znają od podszewki problemy różnych grup społecznych. Mają ogromną wiedzę i praktyczne umiejętności. Z moich obserwacji wynika, że takich ludzi a nawet grup jest wiele, choć mają problemy w jednoczeniu się pod wspólnym sztandarem. Pocieszające jest jednak to, że w imię idei stają ze sobą ramię w ramię, bo w gruncie rzeczy walczą o to samo. O lepszą Polskę.

4) Jaka powinna Pani zdaniem taka wizja-opowieść wyglądać/brzmieć, żeby mogła przekonać społeczeństwo?

Z racji tego że PiS zakłamuje rzeczywistość, czeka nas długa droga tłumaczenia wyborcom jakie skutki będą miały wprowadzane przez nich zmiany. Stąd na pewno potrzebna jest merytoryczna debata, głosy eksperckie. Jednocześnie ten przekaz musi być prosty, opierać się na konkretnych, bliskich każdemu człowiekowi przykładach. Najważniejsze, żeby ludzie uświadomili sobie, że to oni właśnie będą namacalnie ponosić konsekwencje nierozsądnej polityki rządu. To jest kluczowe zadanie opozycji.

5) Jak Pani postrzega pomysł budowy „V Rzeczpospolitej”, czyli projektu politycznego, który zerwałby z wadami III i IV RP? Czy taki nowy początek jest potrzebny?

Oczywiście, że tak i czekam na ten początek z utęsknieniem. Boli mnie to, że z dnia na dzień niszczeje pozytywny wizerunek Polski, że tracimy przyjaciół w Unii, że stajemy się niewiarygodni dla partnerów politycznych. Mówiąc wprost, ośmieszamy się parcianą pyszałkowatością. Każdy dzień rządów PiSu przynosi ogromne straty, zarówno dla demokracji, gospodarki, edukacji czy ekologii. Obawiam się, że te straty będą musiały być długo odpracowywane, a i tak nie mamy gwarancji, że wszystko uda się naprawić. Na pewno PiS będzie też robił wszystko, aby nie dać zaistnieć siłom politycznym przedstawiającym nową jakość zarządzania krajem. Myślę, że w tym celu próbuje się dobrać m.in. do ordynacji wyborczej.

Wywiady dla V RP – Gavin Rae

Gavin Rae jest współtwórcą think-tanku Fundacja ‘Naprzód’, będącego członkiem europejskiej sieci lewicowych think-tanków Transform!. Wykłada socjologię na Akademii Leona Koźmińskiego, w Warszawie. Napisał dwie książki o sytuacji społeczno-ekonomicznej w Polsce: ‘Poland’s Return to Capitalism’ i ‘Public Capital. The Commodification of Poland’s Welfare State’. Oraz, opublikował wiele artykułów na temat wydarzeń politycznych w Polsce i Europie w prasie polskiej i europejskiej.

1) Wybory prezydenckie i parlamentarne wygrała w 2015 roku Zjednoczona Prawica pod przywództwem PiS. Jakie Pana zdaniem były główne przyczyny wysokiego poparcia wyborców dla PiS?

Przyczyną zwycięstwa PiS była dawna klęska SLD-owskiej lewicy. Mimo wad SLD, aż do wyborów w roku 2005, społeczeństwo traktowało je jako partię, najlepiej chroniącą ich standardy życia. Do pewnego stopnia było to efektem pierwszego rządu SLD, kiedy był szybki wzrost gospodarczy oraz umiarkowany spadek bezrobocia. W tamtym czasie SLD wydawała się Polakom partią, która po Balcerowiczowskiej transformacji wydawała się ludziom zbawieniem. Na scenie politycznej SLD wydawało się partią, która budzi największe zaufanie pod tym względem. A więc wyborcy zaufali – nawet jeśli nie lubili SLD, to uwierzyli, że właśnie ta partia dba o ich interesy.

Ale już drugi rząd SLD, realizował skrajnie neo-liberalną politykę gospodarczą, nie wprowadzał żadnych progresywnych reform w sferze obyczajowej i oczywiście poparł katastrofalną wojnę w Iraku. Zaufanie do tej partii podważały też bliskie związki SLD z kościołem, uwłaszczanie się politycznych elit na narodowym majątku, preferencyjne podatki dla biznesu i wiele innych niepopularnych decyzji, nie wspierających sprawiedliwości społecznej. Jednocześnie na scenie politycznej pojawiła się partia PiS, która przedstawiła się jako partia ludzi biednych, wykluczonych, sprzeciwiających się „układowi” i elitom. Część elektoratu wcześniej głosującego na SLD przesunęło swe preferencje wyborcze na PiS. Drugim kierunkiem odpływu elektoratu od SLD było pojawienie się z pozoru centrowej Platformy Obywatelskiej – znacznie bardziej od SLD w owym czasie wiarygodnej.

Po przegranych przez lewicę wyborach 2005 roku polityczna scena została zdominowana przez dwie partie prawicowe PiS i PO. Dziesięć lat później PO zostało pokonane przez PiS, które w swym programie oferowało najwięcej prospołecznych akcentów i propozycji. PiS zwyciężyło de facto siłą lewicowej retoryki. Dokonało największej w historii Polski po 1989 roku redystrybucji, realizując program 500+, i cofnięcia, podwyższonego przez PO wieku emerytalnego. Dla części dawnych wyborców SLD, którzy ucierpieli w wyniku ustrojowej transformacji w Polsce, PiS pod względem programu polityki gospodarczej zaczął wydawać się dobrym zastępcą lewicy.

2) Obecna polityka rządu, zmierzająca w kierunku dyktatury, budzi wiele sprzeciwów i protestów społecznych, wciąż jednak poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości nie spada. Co jest tego przyczyną Pana zdaniem?

Trzeba na to pytanie odpowiedzieć w kontekście tego, co powiedziałem, odpowiadając na pytanie poprzednie. PiS broni standardów życia ludzi, a nadto przedstawia się jako partia antyelitarna. Robią to przez ukształtowane wcześniej i zagarnięte politycznie media, politykę kulturalną, odwoływanie się do wielkości Polski i Polaków w historii i wyrazistą wizję polityki. Sprawnie budują wizerunek wroga, wskazując m.in. na skorumpowane elity, których korzenie leżą w poprzednim systemie, czy na ludzi z dawnego ruchu opozycyjnego, posiadających (według PiS-u) niejasne interesy za granicą.

Prawo i Sprawiedliwość gra przy tym historią – wykorzystuje najbardziej tragiczne wydarzenia z polskiej historii do swoich własnych interesów. Stawiając się w opozycji do elit, PiS wyjaśnia istniejące nierówności. I ma oczywiście trochę racji w tym, co mówi. Ludzie dostrzegają skorumpowane sądy, elitę kumulującą w niejasny sposób bogactwo, samowolę i dominację zagranicznych korporacji nad interesami Polaków. Stąd sukces PiS.

3) Czy są obecnie na scenie politycznej opozycyjne partie albo ruchy społeczne, które mają wizję przyszłości, atrakcyjną dla znacznej części społeczeństwa? Czy mają jakąś swoją słyszalną polityczną opowieść, która ma szansę uzyskać wysokie poparcie w następnych wyborach parlamentarnych?

Trudno powiedzieć, kto stworzy i kiedy pojawi się spójna i wiarygodna – przekonująca dla ludzi lewicowa wizja polskiej polityki. Były duże demonstracje z udziałem różnych klas społecznych w całym kraju. Najpierw pojawił się KOD. Ale KOD to nie było „to”. Nie oferował żadnej wizji – a jedynie protest przeciwko PiS-owskiej zmianie. W demonstracjach KOD-u główną rolę odgrywali politycy – zwłaszcza PO i Nowoczesnej. Inaczej było natomiast w przypadku „czarnych protestów” i niedawnych demonstracji przeciw reformom sądownictwa, w których wzięło udział dużo młodych ludzi w z całego kraju. Coś się dzieje, że aktywizują się młodzi i kobiety.

Część lewicy skupia się wokół pozaparlamentarnych partii: RSS (Ruch Sprawiedliwości Społecznej), partii Razem, partii Zieloni, czy organizacji społecznych, a także SLD. Ugrupowania lewicowe organizują wiele ważnych działań: przeciwdziałają eksmisjom, pomagają potrzebującym, bronią praw kobiet, otwarcie sprzeciwiają się szkodliwym reformom, jak reforma sądownictwa, czy edukacji, oraz skrajnej polityce dekomunizacyjnej, czy likwidacji emerytur mundurowych. Podejmują też walkę z przejawami faszyzmu, a także bronią dziedzictwa naturalnego (Puszczy Białowieskiej).

Mimo to poparcie dla lewicy w sondażach nie wzrasta. Lewica ciągle jest podzielona, co jest dużym problemem. Nie sądzę jednak, że powinna powstać koalicja SLD i Razem. W moim przekonaniu te partie powinny natomiast przestać walczyć z sobą. Część lewicy musi w końcu zrozumieć, że nie warto teraz toczyć batalii trwających od 2001 roku. Lewica po raz pierwszy od odzyskania niepodległości prawie sto lat temu nie ma reprezentantów w Sejmie, a nasz obecny rząd jest jednym z najbardziej prawicowych, konserwatywnych i nacjonalistycznych rządów w Europie.

Kiedy widzę posła Nowoczesnej w Sejmie, noszącego przepaskę NSZ, tęsknię nawet za słabą lewicą. Nadchodzące wybory będą bardzo trudne dla lewicy, szczególnie dla nowych partii jak Razem, bo jeszcze brakuje im silnych i rozbudowanych partyjnych struktur.

Popieram porozumienie na lewicy, ale nie wiem, kiedy i w jaki sposób ono nastąpi. Chciałbym, aby wszyscy na lewicy wiedzieli i rozumieli, że największy wróg jest po prawej stronie.

4) Jaka powinna Pana zdaniem taka wizja-opowieść wyglądać/brzmieć, żeby mogła przekonać społeczeństwo?

Lewica musi odbudować swój wizerunek jako ruch ochrony standardów życia zwykłych ludzi. Nadchodzący czas, to czas szansy dla lewej strony. Lewica musi jednak zaproponować radykalne reformy ekonomiczne i pełną atrakcyjną wizję rozwoju społeczeństwa. Ta wizja musi być oparta o inwestycje publiczne.

Choć polska gospodarka rozwija się teraz dosyć dobrze, inwestycje prywatne ciągle są w stanie stagnacji. Pomimo nacjonalistycznej retoryki tego rządu, gospodarka Polski jest w ogromnym stopniu uzależniona od inwestycji z zagranicy i dotacji z Unii. Pieniądze z Unii w ciągu najbliższych 5 lat będą się zmniejszać, zaś inwestycje z zagranicy nie zawsze są przewidywalnie i niekoniecznie muszą pokrywać się z interesami krajowej gospodarki. Lewica powinna postawić na inwestycje.

Warto popierać 500+, ale najważniejsze problemy Polski nie mogą zostać rozwiązane tylko przez pompowanie konsumpcji. Nie da się budować szpitali, tworzyć nowych miejsc pracy, przeprowadzać transformacji w kierunku zrównoważonej energii itd. bez ogromnych inwestycji publicznych (ekonomicznych, socjalnych i ekologicznych).

Równocześnie lewica powinna starać się zjednoczyć społeczeństwo wokół tego programu przez inkluzyjną wizję Polski – tego, co jest otwarte, progresywne i równe. Ale nie można uruchomić polskiej gospodarki, bez inwestycji publicznych.

Przejęcie inicjatywy politycznej przez lewą stronę jest związane także z koniecznością zjednoczenia wokół swej wizji różnych grup społecznych. Lewica dla realizacji tego planu powinna starać się połączyć protestujące dziś ruchy kobiece, ruchy ekologiczne, lokatorskie, pracownicze, prawno-człowiecze. Niezbędny jest jednak przede wszystkim realny, atrakcyjny społecznie program dla gospodarki. Lewica musi być gotowa na działanie – na moment, w którym zaufanie do PiS spadnie. Tym momentem może być sytuacja, kiedy zmniejszą się dotacje z UE. Wtedy konieczne będzie przedstawienie wspólnej lewicowej wizji i realnej alternatywy.

W Europie trend „na lewicę” jest ewidentny. Jest jasne, że lewica musi stanąć po stronie społeczeństwa. To było widoczne w tegorocznych wyborach w Europie. W Niemczech, Francji i Holandii, partie socjaldemokratyczne starego typu startowały w wyborach z programami centrowymi i razem straciły 12,7mln głosów, zaś w Wielkiej Brytanii Partia Pracy, pod przewodnictwem Jeremego Corbyna, zyskała 12,9 mln głosów. Corbyn pokazał, że radykalny lewicowy program trafia w zapotrzebowanie społeczne i że może zdobyć naprawdę duże poparcie. Czas trzeciej drogi już minął.

5) Jak Pani/Pan postrzega pomysł budowy „V Rzeczpospolitej”, czyli projektu politycznego, który zerwałby z wadami III i IV RP? Czy taki nowy początek jest potrzebny?

Nie tylko jest potrzebny, ale jest konieczny. To co proponuje PiS, mimo że politycznie wyraziste, nie może zastąpić lewicowej wizji państwa, świata i społeczeństwa. Owszem, powinniśmy bronić niezawisłości sądów i standardów demokratycznych, ale jest wiele rzeczy, których prawica nie realizuje: mieszkania, naprawa służby zdrowia, opieka nad niepełnosprawnymi, ubezpieczenia od bezrobocia, humanistyczna edukacja, itd. Powinniśmy szanować Konstytucję jako zawartą umowę społeczną i bronić nie tylko niezawisłości sądów, ale także zadbać, aby wszystkie zapisy Konstytucji były faktycznie stosowane. Jak choćby te, które dotyczą ochrony społecznej własności środków produkcji, przestrzeni publicznej, opieki społecznej, równości praw społecznych. W tych zakresach postanowienia Konstytucji nie były dotychczas stosowane. Bo przecież żaden kolejny rząd nie realizował w pełni postulatów zawartych w Konstytucji. Trzeba powiedzieć „Konstytucja TAK”, ale chcemy jeszcze więcej. Więcej dla społeczeństwa niż dla „finansowych rynków” korporacji.

Dostrzegam również, że w Konstytucji są rzeczy niekorzystne dla społeczeństwa. Na przykład to, że dług publiczny nie może przekroczyć 60% PKB. Tylko 4 lub 5 krajów ma taki skrajnie neoliberalny zapis w Konstytucji. Powinniśmy zabiegać o to, by to zmienić, ponieważ inaczej nie będzie możliwe wprowadzenie lewicowego programu gospodarczego, opartego na inwestycjach publicznych. Już dziś, tworzenie wizji dla przyszłości – dla V RP – jest nie tylko potrzebne, ale jest konieczne.

Bez takiej silnej, atrakcyjnej wizji zjednoczenie lewicy i jej polityczny sukces, mogą okazać się niemożliwe.

Wywiady dla V RP – Barbara Nowacka

Jest działaczką ruchów lewicowych, społecznych i kobiecych. Aktywność społeczną rozpoczęła w 1993, pracując w Telefonie Zaufania dla Kobiet. Była członkinią Unii Pracy. Uczestniczyła w protestach antywojennych przeciw wojnie w Jugosławii, Iraku, Afganistanie. Była jedną z koordynatorek marszu alterglobalistycznego w 2004 r. w Warszawie. 

Jest współzałożycielką organizacji „Młodzi Socjaliści”. W latach 2015-2017 była współprzewodniczącą partii Twój Ruch a w 2015 r. stanęła na czele Koalicyjnego Komitetu Wyborczego Zjednoczona Lewica. Obecnie działa w Inicjatywie Polskiej – stowarzyszeniu zrzeszającym samorządowców, działaczy oraz aktywistów o poglądach postępowych i proeuropejskich z całej Polski. Ukończyła studia z zarządzania na Wydziale Zarządzania UW oraz studia MBA we Frankfurcie. Jest Kanclerzem Polsko-Japońskiej Akademii Technik Komputerowych. 

1. Wybory prezydenckie i parlamentarne wygrała w 2015 roku Zjednoczona Prawica pod przywództwem PiS. Jakie Pani zdaniem były główne przyczyny wysokiego poparcia wyborców dla PiS?

Okazało się, że PiS ma bardziej trafiającą do ludzi opowieść i to opowieść, stojącą w kontrze do Platformy Obywatelskiej, bardziej niż PO prospołeczną. Sukcesem PiS był także kiepski stan Platformy. Wielu rzeczy Platforma nie widziała, nie chciała zrobić, a do innych rzeczy zabrakło im odwagi, by je zrobić.

PiS (zresztą tak jak i lewica) zauważał, że zdobycze gospodarcze Polski nie przekładają się, tak jak ludzie by chcieli, na ich stan posiadania, czyli że żyjemy w kraju, który jest coraz zamożniejszy, a jednak ludzie zamożniejsi wcale nie są. A zatem sukcesem PiS była także słabość PO. Platforma grzała ciepłą wodę w kranie, a ludzie potrzebowali trochę „odświeżenia”. No i poza tym Prawo i Sprawiedliwość stworzyło wrażenie, że to „odświeżenie” coś ludziom da. Da to, czego potrzebowali.

PiS używał przy tym różnych manipulacji. Jak choćby ta, kiedy obiecywano, że Antoni Macierewicz nie zostanie ministrem. Pokazywano tylko taką przyjemną twarz PiS-u. Wykonali „numer wyborczy”: schowali swoich radykałów i pokazali się jako partia, którą tak naprawdę nie są. Zaprezentowali się jako propaństwowi konserwatyści. A jak wiemy okazało się, że są także tymi, którzy chcą rozwalać instytucje państwa, radyklaną prawicą. Czytaj dalej Wywiady dla V RP – Barbara Nowacka

To nie jest kraj dla pracowników

Rafał Woś

Co się stało z pracą na świecie i w Polsce, co się z nią dzieje i wreszcie – co się z nią stanie w przyszłości? Dlaczego tak wielu z nas czuje się wykorzystywanych przez swojego pracodawcę? Dlaczego tak mało zarabiamy? Czy reguły polskiego rynku pracy można zmienić?

Znakomity publicysta Rafał Woś próbuje odpowiedzieć na te i wiele innych ważnych pytań, dotyczących codzienności i przyszłości każdego z nas.

Wydawnictwo W.A.B.

Wywiady dla V RP – Damian Duszczenko

Damian Duszczenko – publicysta i działacz społeczny.

 

 

1) Wybory prezydenckie i plamentarne wygrała w 2015 roku Zjednoczona Prawica pod przywództwem PiS. Jakie Pana zdaniem były główne przyczyny wysokiego poparcia wyborców dla PiS?

To nie jest tak, jak się liberałom wydaje, że na PiS zagłosowali jacyś źli i ciemni ludzie. Główną przyczyną odrzucenia Trzeciej Neoliberalnej jest wykluczenie społeczne milionów ludzi, poczucie że państwo polskie nie stoi po ich stronie, że na jego instytucje nie można liczyć. Nastąpiło społeczne pęknięcie o podłożu – co tu ukrywać – przede wszystkim klasowym. Odkąd inteligencja przekształciła się w mieszczaństwo, przestała widzieć społeczeństwo jako całość, uwierzyła w koniec historii, konieczne ofiary, kapitalizm jako racjonalny system gospodarowania – no zgłupiała po prostu. To musiało się tak skończyć. Czytaj dalej Wywiady dla V RP – Damian Duszczenko

Ekonomia uczestnicząca. Życie po kapitalizmie

Michael Albert

Michael Albert jest amerykańskim ekonomistą i działaczem alterglobalistycznym, a także jednym z twórców koncepcji „ekonomi uczestniczącej”. Książka „Ekonomia uczestnicząca. Życie po kapitalizmie”, jest pierwszą jego pełną pracą opublikowaną w języku polskim.

Jak stwierdził John Maynard Keynes, brytyjski laureat nagrody Nobla z ekonomii: „[kapitalizm] nie jest sukcesem. Nie jest inteligentny, nie jest piękny, nie jest słuszny, nie jest moralny – i nie dostarcza dóbr. Krótko mówiąc, nie lubimy go i zaczynamy nim gardzić. Kiedy jednak zaczynamy się zastanawiać, czym go zastąpić, ogarnia nas zakłopotanie”. Zmniejszenie tego zakłopotania to jeden z celów niniejszej książki.

Czytaj dalej Ekonomia uczestnicząca. Życie po kapitalizmie

Kapitalizm. Historia krótkiego trwania

Kacper Pobłocki

Czym jest kapitalizm i skąd się wziął? Porywająca opowieść o systemie, który na naszych oczach odchodzi w przeszłość.

Czy nowoczesność, indywidualizm i miejskość są rzeczywiście europejskimi wynalazkami? Czy kapitalizm powstał wraz z brytyjską rewolucją przemysłową? Czy rok 1989 faktycznie był przełomowy, a Amerykanie wygrali zimną wojnę? W którym momencie ludzie zamieszkujący tereny współczesnej Polski wkroczyli w nurt globalnych dziejów? Najczęstsze odpowiedzi na tego rodzaju pytania prowadzą nas w te same miejsca. Ze względu na to, że nasza zbiorowa uwaga była przez długi czas skierowana na Zachód, przez jego pryzmat patrzyliśmy na samych siebie. Ta książka pozwala spojrzeć na nas samych z nowej, globalnej perspektywy.

„Autor odkrywa przed nami nieznaną, zaskakującą historię kapitalizmu, a w konsekwencji także alternatywne dzieje pieniądza, przemysłu, własności, pracy, chłopów i miasta. Nie otrzymujemy kolejnej wersji «moralnej krucjaty» przeciw kapitalizmowi; stawką bowiem jest próba ukazania jego mechanizmów i skomplikowanej (poli)genezy. Autor pracy pewnie prowadzi nas przez pajęczynę bardzo różnych miejsc, takich jak Kalahari i Kurpie, Detroit i Giecz, Dubaj i Łódź. Śledzi ich powiązania, czasem bardzo dyskretne. Przekonujemy się, że kapitalizm wynajdywano wielokrotnie i to bynajmniej nie w ramach «starego świata», ale gdzie indziej, w przestrzeni cywilizacji chińskiej i arabskiej, dla której Europa była regionem peryferyjnym, ubogim, niezbyt atrakcyjnym. Znaczącym walorem książki jest i to, że została napisana dobrą, komunikatywną, a czasem też piękną polszczyzną”.

– prof. Waldemar Kuligowski

Wydawnictwo: Fundacja Bęc Zmiana

Wywiady dla V RP – Marcin Bogusławski

Rozmowa z dr. Marcinem Marią Bogusławskim filozofem z Uniwersytetu Łódzkiego  — rocznik ’82, działaczem społecznym i publicystą. Meloman, doktor filozofii. Interesuje się filozofią humanistyki, filozofią polityczną i współczesną epistemologią. Miłośnik czarnego feminizmu, gotowania i Alaina Touraine’a.

 

1) Wybory prezydenckie i parlamentarne wygrała w 2015 roku Zjednoczona Prawica pod przywództwem PiS. Jakie Pana zdaniem były główne przyczyny wysokiego poparcia wyborców dla PiS?

Nie mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że znam przyczyny wyborczego zwycięstwa PiS. Mogę co najwyżej podzielić się przypuszczeniami — „ściślej” i „luźniej” związanymi z PiS.

Po pierwsze, wskazałbym na wieloletnie działania mające na celu ukształtowanie i utrzymanie elektoratu. Trwałym elementem tych działań jest granie na nastrojach antydemokratycznych i nieustanne wynajdywanie zagrożeń. Widać to choćby w przekazie mediów o. Tadeusza Rydzyka.

Po drugie, wskazałbym na sojusz polityczny PiS i ważnej części polskiego katolicyzmu. Sojusz ten, co sygnalizowałem wyżej, oznacza także czynny udział w kształtowaniu elektoratu tej partii.

Antydemokratyzm, bazowanie na fobiach, aktywne popieranie scalających elektorat PiS kłamstw widać choćby w działalności arcybiskupa Marka Jędraszewskiego, który daleko odszedł od nauczania Chrystusa. Ale problem wydaje mi się szerszy. Za sprawą „dziedzictwa Jana Pawła II” wpaja się Polakom specyficzną wizje oświecenia i nowoczesności, z czym wiąże się także negatywne postrzeganie demokracji konstytucyjnej — dziecka oświecenia.

Nie chcę tu wchodzić w techniczne zawiłości — zainteresowanych mogę odesłać do swojego artykułu, który ukazał się w książce zbiorowej pt. Granice sacrum. Wymiary religijności w myśli współczesnej.

Sądzę również, że pozostałością myślenia religijnego jest tęsknota Polaków za mężem stanu, swoistym społecznym zbawcą. Tęsknota ta może paraliżować obywatelskie działania Polaków.

Po trzecie, wskazałbym na niedostateczną edukację obywatelską i pozorną pozycję Konstytucji jako źródła porządku społecznego. Demokracja konstytucyjna nie jest systemem przejrzystym (piszą o tym autorzy książki Demokracja w obliczu populizmu), a więc nie da się jej łatwo rozumieć. O wiele prostsze są systemy oparte na hierarchicznej władzy, gdzie na szczycie stoi mąż stanu. Przystępne ale rzetelne tłumaczenie tego, jak działa demokracja, wydaje mi się konieczne. W sytuacji zaniedbań łatwy posłuch zajmują rzecznicy antydemokratyzmu, co, jak sądzę, ma miejsce w Polsce.

Do polskiej demokracji można się zniechęcić również dlatego, że realia mocno odstają od przestrzeni wspólnego życia, którą definiuje obecna Konstytucja. Jak dotąd, wykorzystywało się ją zazwyczaj na zasadzie „trupa wyciągniętego z szafy”, by dać komuś po głowie. Reprywatyzacja, dyskryminacja mniejszości światopoglądowych, problemy z dostępem do zdrowia przez osoby starsze — to przykłady tych dziedzin życia, które przeczą zasadom konstytucyjnym. Do przekonania o tym, że Konstytucja jest czymś fikcyjnym, doprowadzić mogła także niechęć polskich sądów niższych szczebli do stosowania zasad konstytucyjnych bezpośrednio. Poczucie niesprawiedliwości, które Polacy wiążą z działaniem trzeciej władzy, może brać się z niewolniczego przywiązania do przepisów jak najbardziej szczegółowych, a nie oceny ich w kontekście zasad ogólnych, jak zasada proporcjonalności czy sprawiedliwości społecznej.

Po czwarte. Inna sprawa, że fatalne przepisy dostarczają sądom politycy i to ich należy za takie prawo rozliczać. Po czwarte, wskazałbym na złe rozpoznanie modelu ekonomicznego, który przysłuży się budowaniu demokratycznej Polski. Często powtarza się, że wybór drogi opartej na Konsensie Waszyngtońskim był koniecznością, że nie było wyboru. Nie sądzę, aby to była prawda. Gdy słyszę taki argument niezmiennie przypomina mi się tekst Jana Szomburga Jaki kapitalizm? opublikowany w 1993 r. Pokazuje on, że doskonale zdawano sobie sprawę z różnych modeli kapitalizmu, a „drogę amerykańską” (swobodną grę rynkową) pokazywano jako najbliższą umiejętnościom statystycznego Polaka.

Po piąte, wskazałbym na niedemokratyczny, a wodzowski, charakter głównych partii (o tym, jak brutalnie parł do władzy Donald Tusk przypomniał Andrzej Stankiewicz w Tygodniku Powszechnym). A także na barbaryzację języka polityki, w którym brutalność i emocje zastąpiły siłę argumentów. Od „moherów” po „genderystów” polityki kształtowana jest za pomoc piętnujących „łatek”. Bawi mnie, gdy widzę obecnie osoby odpowiedzialne za tę brutalizację, jak Roman Giertych, ustrojone w szaty obrońców ładu demokratycznego i podstawowych praw.

Po szóste, wskazałbym na zaniedbania PO w trakcie jej rządów, na trawiące polskie życie afery oraz na brak silnych, ale alternatywnych wobec PO i PiS ugrupowań politycznych w dobie wyborów.

Po siódme, wskazałby na to, że zbyt łatwo oddano „społeczne lepiszcze” w ręce prawicy i nacjonalistów. Trudno będzie tę sytuację nadrobić, a ze środowisk politycznych w szerszym zakresie dostrzega to chyba tylko Partia Razem, wydobywając odmienne od prawicy obrazy przeszłości.

Jerzy Andrzejewski napisał w jednej ze swoich powieści, że najgorsze dla człowieka nie są porażki, ale poczucie bezsilności. Myślę, że wskazane przeze mnie sprawy, łącznie z wieloma innymi, jak kryzys ekonomiczny, zamachy terrorystyczne etc., sprawiły, że znaczna część społeczeństwa poczuła się bezsilna. PiS, ale też Kukiz’15, zwodniczo przywracało poczucie sprawczości. Za cenę autorytaryzmu i wprowadzenia do parlamentu nacjonalistów (choćby to wystarczy, by widzieć w Kukiz’15 „ugrupowanie” radykalne).

2) Obecna polityka rządu, zmierzająca w kierunku dyktatury, budzi wiele sprzeciwów i protestów społecznych, wciąż jednak poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości nie spada. Co jest tego powodem według Pana?

Myślę, że odpowiedź na to pytanie da się wyczytać z tego, co stwierdziłem powyżej. Sądzę, że część naszego społeczeństwa nie czuje identyfikacji ze sferą obywatelskich obowiązków i to co się dzieje, jest jej obojętne. Przekonani przez antydemokratyczny populizm nie mają powodu, by zmienić swoje zdanie. Naruszane wartości, jak niezawisłość sądów, są szalenie abstrakcyjne i minęło za mało czasu, by dostatecznie pokazać, jak przekładają się one na codzienne życie. Czas, który był przed wygraną PiS, moim zdaniem zmarnowano. Na rzecz PiS grają takie sprawy, jak afera reprywatyzacyjna w Warszawie czy pogarda, którą część społeczeństwa żywi do państwowych programów socjalnych, jak 500+. Czy po wypowiedziach, w których osoby korzystające z transferu socjalnego pokazywane są jako gorsi obywatele chciałoby się stanąć w jednym szeregu z opozycją? Nie każdy ma zasoby, by poznawać choćby stanowisko Dziewuch, mocno krytyczne wobec aktualnie opozycyjnych elit politycznych, za co zresztą są często krytykowane przez opozycjonistów, za rozbijanie mitycznej jedności.

3) Czy są obecnie na scenie politycznej opozycyjne partie albo ruchy społeczne, które mają wizję przyszłości, atrakcyjną dla znacznej części społeczeństwa? Czy mają jakąś swoją słyszalną polityczną opowieść, która ma szansę uzyskać wysokie poparcie w następnych wyborach parlamentarnych?

Jestem sympatykiem (nie bezkrytycznym) partii Razem i ruchów oddolnych, jak Dziewuchy Dziewuchom czy ruchy miejskie. Nie chcę jednak prorokować, co dzięki nim może wydarzyć się w trakcie najbliższych wyborów.

4) Jaka powinna Pana zdaniem taka wizja-opowieść wyglądać/brzmieć, żeby mogła przekonać społeczeństwo?

Myślę, że trzeba zacząć budować identyfikację polskości opartą na obywatelstwie i zacząć przywracać poczucie godności ludziom, niezależnie od ich poglądów. Czas także wrócić do wartości konstytucyjnych z zasadą sprawiedliwości społecznej na czele i zastanowić się, jak niwelować nierówności, podnosić status społeczny, współdziałać. Sam widzę duże pole do działań „intersekcjonalnych”, opartych na rozpoznaniu, że każdy z nas może być wykluczany z wielu krzyżujących się powodów. Wtedy wykluczeni mogą współdziałać: geje mogą walczyć o poprawę sytuacji pielęgniarek, a te — domagać się poprawy sytuacji osób transpłciowych. To oczywiście przykład, ale o taką logikę działania by mi chodziło. Odsłania ona bowiem podstawowy fakt — wszyscy jesteśmy podmiotami tych samych uniwersalnych praw: społecznych, socjalnych, kulturowych, i o te prawa dla siebie musimy walczyć.

5) Jak Pan postrzega pomysł budowy „V Rzeczpospolitej”, czyli projektu politycznego, który zerwałby z wadami III i IV RP? Czy taki nowy początek jest potrzebny?

Zmiana numeracji niezmiennie pachnie mi rewolucją, a mam wiele obaw dotyczących rewolucji, które moim zdaniem, w czym idę za Alainem Touraine’em, nie służą demokracji. Ale wiem także, że jako ludzie potrzebujemy symboli. Z V RP wiążą się wartości, które uważam za ważne, dlatego popieram ten projekt.

Co dla Rzeczpospolitej

Radosław S. Czarnecki, Wrocław

W tygodniku PRZEGLĄD nr 30/916/2017 z dn. 24-30.07.2017 Redaktor Naczelny Jerzy Domański w swoim cotygodniowym felietonie (pt. „Politycy specjalnej troski”) wyraził dobitnie po raz kolejny co można myśleć o rządzącym Polską od ponad dekady (formalnie, a w sferze tzw. „rządu dusz” od ponad dwóch dekad) POPiS-ie i politykach tego konglomeratu konserwatyzmu, klerykalizmu, neoliberalizmu, polskiego zaścianka mentalnego i nadwiślańskiej wsobności.

Równolegle z taką, coraz częściej przebijającą się racjonalną i logiczną oceną polskiej sytuacji AD’2017 (spod pancerza post-solidarnościowej papki intelektualno-mitologicznej narracji) rozbrzmiewa idea zakreślona symbolem „V RP” propagowana m.in. przez „Porozumienie dla V RP”. Czytaj dalej Co dla Rzeczpospolitej

Wywiady dla V RP – Rafał Woś

Rafał Woś – polski dziennikarz i publicysta ekonomiczny, związany w latach 2009-2015 z „Dziennikiem Gazetą Prawną”, a od października 2015 z tygodnikiem „Polityka”.
Autor książki „Dziecięca choroba liberalizmu”. Laureat nagrody Grand Press w kategorii „Dziennikarstwo ekonomiczne”.

1) Wybory prezydenckie i parlamentarne wygrała w 2015 roku Zjednoczona Prawica pod przywództwem PiS. Jakie Pana zdaniem były główne przyczyny wysokiego poparcia wyborców dla PiS?

Rafał Woś: PiS prawidłowo przeczytał rosnącą potrzebę mocnej korekty modelu III RP. Zarówno porządku ekonomicznego, jak i ustrojowego. Krótko mówiąc PiS pożeglował na fali zmęczenia Polaków projektem neoliberalnym. Opór i zmęczenie wzmagał jeszcze fakt, że projekt neoliberalny był przez dwie i pół dekady przedstawianym im jako bezalternatywny. Czytaj dalej Wywiady dla V RP – Rafał Woś

Wywiady dla V RP: Leszek Lachowiecki

Leszek Lachowiecki, autor, wydawca, w latach 2003-2012 red. naczelny „Forum Klubowego – ideowego dwumiesięcznika lewicy”, prezes Stowarzyszenia Społ.-Kulturalnego Warszawa w Europie realizującego cykl wystaw o historii lewicy i robotniczych tradycjach Polski.

1) Wybory prezydenckie i parlamentarne wygrała w 2015 roku Zjednoczona Prawica pod przywództwem PiS. Jakie Pana zdaniem były główne przyczyny wysokiego poparcia wyborców dla PiS?

Czytaj dalej Wywiady dla V RP: Leszek Lachowiecki

Zmiana władzy

Alvin Toffler

W swojej nowej książce ALVIN TOFLER rozwija idee zarysowane w poprzednich dziełach, Szoku przyszłości oraz Trzeciej fali, przedstawiając zarazem zaskakującą wizję przyszłości. Przyszłości, która zmieni twoje życie. Podczas gdy media koncentrują się na zmianach władzy na szczeblu globalnym – powiada Tofler – równie zasadnicze zmiany dokonują się w naszym życiu codziennym – w supermarkecie i szpitalu, banku i biurze, telewizji i w łączności telefonicznej, polityce i życiu osobistym. Na naszych oczach zmienia się istota tego, co nazywamy władzą.

Zmiana władzy kreśli wizję info-wojen przyszłości i pokazuje, na czym polegać będzie nowy system wytwarzania bogactwa, którego podstawą będzie indywidualizm, innowacja i informacja. Czytaj dalej Zmiana władzy

ŹLE MA SIĘ KRAJ – rozprawa o naszych współczesnych bolączkach

Tony Judt

Przekład z języka angielskiego Paweł Lipszyc

Nie tylko żyjemy dziś bardzo niewłaściwie, ale błędny jest sam sposób myślenia o naszym życiu. W tej niezwykłej, krótkiej książce Tony Judt, jeden z czołowych współczesnych historyków i intelektualistów, wyjaśnia, jak znaleźliśmy się w obecnym stanie niebezpiecznego chaosu. Po mistrzowsku krystalizuje nasze dojmujące poczucie zbiorowego dyskomfortu i wskazuje drogę wyjścia. Jak pokazało dobitnie załamanie gospodarcze z 2008 roku, umowa społeczna, która definiowała życie w powojennej Europie i Ameryce – gwarancja bezpieczeństwa, stabilności i sprawiedliwości – przestała być rzeczą pewną. W istocie nie stanowi nawet przedmiotu rozmów.

Judt proponuje nowy język do rozmowy o naszych wspólnych potrzebach, odrzucając zarówno nihilistyczny indywidualizm skrajnej prawicy, jak i skompromitowany socjalizm przeszłości. Czytaj dalej ŹLE MA SIĘ KRAJ – rozprawa o naszych współczesnych bolączkach

23 rzeczy, których nie mówią Ci o kapitalizmie

Chang Ha-Joon

Czy lepiej opłacany dyrektor osiągnie lepsze wyniki?

A. Tak B. Nie

Czy ludzie w krajach rozwijających się nie są przedsiębiorczy?

A. Tak B. Nie

Czy reputacja gospodarki planowej runęła wraz z komunizmem?

A. Tak B. Nie

Jaki wynalazek miał większy wpływ na gospodarkę?

A. Internet B. Lodówka

Czytaj dalej 23 rzeczy, których nie mówią Ci o kapitalizmie

Świat się chwieje

Grzegorz Sroczyński

20 rozmów o tym, co z nami dalej

Zbiór najważniejszych wywiadów Grzegorza Sroczyńskiego, dziennikarza „Gazety Wyborczej”. Jego rozmowy wywoływały ostre dyskusje i polemiki, a niektóre z zawartych w nich sformułowań weszło na stałe do debaty publicznej (np. słynne „byliśmy głupi” wypowiedziane przez prof. Marcina Króla czy „etatów nie będzie” rzucone przez Henrykę Bochniarz).

Wywiady Sroczyńskiego z tej książki otrzymały w zeszłym roku trzy najważniejsze polskie nagrody dziennikarskie: im . Barbary Łopieńskiej, im. Andrzeja Wojciechowskiego oraz Grand Press. Czytaj dalej Świat się chwieje