Globalny Indeks (NIE)Równości

Rafał Kinowski

W 2006 roku Światowe Forum Ekonomiczne (The World Economic Forum) podjęło decyzję o monitorowaniu państw pod względem różnic pomiędzy kobietami i mężczyznami.

Dane do Globalnego Indeksu Luki Pomiędzy Płciami (Global Geneder Gap Index – GGGI) są zbierane obecnie w 144 krajach. Badanie bierze pod uwagę cztery kryteria: dostęp do edukacji, siłę polityczną, poziom zdrowia oraz potencjał ekonomiczny. Część informacji, wykorzystywanych do skonstruowania GGGI pochodzi z własnych (przeprowadzanych przez ŚFE) sondaży. Inne dostarczają organizacje zewnętrzne takie jak, Międzynarodowa Organizacja Pracy (International Labour Organization) czy Organizacja Narodów Zjednoczonych.

Po przydługim wstępie przejdźmy do meritum, czyli wartości indeksu. Nie będę trzymał dłużej w niepewności. Obecny poziom GGGI wynosi 68%. Oznacza to, że do zrównania obu płci trzeba pokonać brakujące 32%. Problem polega tylko na tym, że po raz pierwszy od 2006 roku, wskaźnik Luki się zwiększył w porównaniu z wynikami poprzedniego roku.

Podałem kilka liczb, a teraz pora na krótkie wytłumaczenie co z nich wynika. Jak wspomniałem GGGI jest budowany na czterech kryteriach. W obszarach, takich jak edukacja czy poziom zdrowia widać zasadniczy brak różnic pomiędzy płciami. Panie mają niemal identyczny jak panowie dostęp do zdobywania wiedzy (95%) oraz do ochrony zdrowia (96%). W przypadku potencjału ekonomicznego droga do zrównania płci jest daleka – zaledwie 58% zrównania, ale to i tak nic w porównaniu z siłą polityczną, której poziom równości wynosi 23%.

Według mnie najistotniejsza – choć mniejsza – jest luka ekonomiczna pomiędzy płciami. Bez niezależności ekonomicznej trudno jest budować samodzielność. Bez zrównania zarobków nie ma mowy o równym traktowaniu kobiet na rynku pracy. Mimo, że kraje europejskie mają spore osiągnięcia w niwelowaniu rozpiętości dochodów pomiędzy płciami (Słowenia 80%, Norwega 79%, Szwecja 78,5%), to jednak są one marginesem globalnego rynku pracy.

Ponadto na kryterium równości ekonomicznej wpływają też inne czynniki, niż równy poziom płac. Niezmiernie ważna jest partycypacja w sile roboczej. Według danych z Banku Światowego za rok 2016, średnio na 100 zatrudnionych mężczyzn pracowało nieco miej niż 50 kobiet, a tendencja spadkowa jest widoczna od początku prowadzenia analiz, czyli od roku 1990 (wówczas pracę miały 52 panie). Na dodatek kobiety bardzo często wykonują zajęcia darmowe jak: opieka nad dziećmi, osobami starszymi czy gospodarstwem domowym. Także sektory gospodarki, zdominowane przez panie, charakteryzują się niższymi przeciętnymi zarobkami. Wszystkie te czynniki zsumowane razem dają bardzo przygnębiający obraz. Według wyliczeń autorów tegorocznego raportu do pełnego zrównania ekonomicznego płci, przy obecnej dynamice, dojdzie za 217 lat.

Pisałem wielokrotnie, że trzymanie połowy światowej populacji z dala od pracy, nie tylko podsyca nierówności, ale jest ekonomicznie nieopłacalne. Zamknięcie luki pomiędzy płciami nie tylko doprowadzi do postępu społecznego, ale również przyczyni się do wzrostu gospodarczego. Samo zniwelowanie luki ekonomicznej dałoby Stanom Zjednoczonym stały wzrost PKB o 1,75 biliona dolarów. Z kolei Chiny mogłyby liczyć nawet na 2,5 biliona dolarów. W kontekście całego świata wzrost Produktu Krajowego Brutto mógłby wynieść blisko 5,5 biliona dolarów.

Wraz z zamknięciem luki ekonomicznej, będzie możliwa szybsza likwidacja nierówności w sile politycznej. Nie od dziś wiadomo, że osoby bogate, niezależne finansowo, mają niewspółmiernie większy wpływ na życie polityczne i społeczne. Wartość majątku staje się od razu ważną kartą przetargową, pozwala na łatwiejsze pozyskanie stronników i forsowanie własnej wizji świata. Ukryte za plecami swoich zamożnych partnerów panie mają niewątpliwie istotny wpływ na politykę, ale to nic w porównaniu z możliwością mówienia własnym głosem.

`Link do raportu ŚFE

http://antykruchosc.blox.pl

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on Twitter