Wywiady dla V RP – Gavin Rae

Gavin Rae jest współtwórcą think-tanku Fundacja ‘Naprzód’, będącego członkiem europejskiej sieci lewicowych think-tanków Transform!. Wykłada socjologię na Akademii Leona Koźmińskiego, w Warszawie. Napisał dwie książki o sytuacji społeczno-ekonomicznej w Polsce: ‘Poland’s Return to Capitalism’ i ‘Public Capital. The Commodification of Poland’s Welfare State’. Oraz, opublikował wiele artykułów na temat wydarzeń politycznych w Polsce i Europie w prasie polskiej i europejskiej.

1) Wybory prezydenckie i parlamentarne wygrała w 2015 roku Zjednoczona Prawica pod przywództwem PiS. Jakie Pana zdaniem były główne przyczyny wysokiego poparcia wyborców dla PiS?

Przyczyną zwycięstwa PiS była dawna klęska SLD-owskiej lewicy. Mimo wad SLD, aż do wyborów w roku 2005, społeczeństwo traktowało je jako partię, najlepiej chroniącą ich standardy życia. Do pewnego stopnia było to efektem pierwszego rządu SLD, kiedy był szybki wzrost gospodarczy oraz umiarkowany spadek bezrobocia. W tamtym czasie SLD wydawała się Polakom partią, która po Balcerowiczowskiej transformacji wydawała się ludziom zbawieniem. Na scenie politycznej SLD wydawało się partią, która budzi największe zaufanie pod tym względem. A więc wyborcy zaufali – nawet jeśli nie lubili SLD, to uwierzyli, że właśnie ta partia dba o ich interesy.

Ale już drugi rząd SLD, realizował skrajnie neo-liberalną politykę gospodarczą, nie wprowadzał żadnych progresywnych reform w sferze obyczajowej i oczywiście poparł katastrofalną wojnę w Iraku. Zaufanie do tej partii podważały też bliskie związki SLD z kościołem, uwłaszczanie się politycznych elit na narodowym majątku, preferencyjne podatki dla biznesu i wiele innych niepopularnych decyzji, nie wspierających sprawiedliwości społecznej. Jednocześnie na scenie politycznej pojawiła się partia PiS, która przedstawiła się jako partia ludzi biednych, wykluczonych, sprzeciwiających się „układowi” i elitom. Część elektoratu wcześniej głosującego na SLD przesunęło swe preferencje wyborcze na PiS. Drugim kierunkiem odpływu elektoratu od SLD było pojawienie się z pozoru centrowej Platformy Obywatelskiej – znacznie bardziej od SLD w owym czasie wiarygodnej.

Po przegranych przez lewicę wyborach 2005 roku polityczna scena została zdominowana przez dwie partie prawicowe PiS i PO. Dziesięć lat później PO zostało pokonane przez PiS, które w swym programie oferowało najwięcej prospołecznych akcentów i propozycji. PiS zwyciężyło de facto siłą lewicowej retoryki. Dokonało największej w historii Polski po 1989 roku redystrybucji, realizując program 500+, i cofnięcia, podwyższonego przez PO wieku emerytalnego. Dla części dawnych wyborców SLD, którzy ucierpieli w wyniku ustrojowej transformacji w Polsce, PiS pod względem programu polityki gospodarczej zaczął wydawać się dobrym zastępcą lewicy.

2) Obecna polityka rządu, zmierzająca w kierunku dyktatury, budzi wiele sprzeciwów i protestów społecznych, wciąż jednak poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości nie spada. Co jest tego przyczyną Pana zdaniem?

Trzeba na to pytanie odpowiedzieć w kontekście tego, co powiedziałem, odpowiadając na pytanie poprzednie. PiS broni standardów życia ludzi, a nadto przedstawia się jako partia antyelitarna. Robią to przez ukształtowane wcześniej i zagarnięte politycznie media, politykę kulturalną, odwoływanie się do wielkości Polski i Polaków w historii i wyrazistą wizję polityki. Sprawnie budują wizerunek wroga, wskazując m.in. na skorumpowane elity, których korzenie leżą w poprzednim systemie, czy na ludzi z dawnego ruchu opozycyjnego, posiadających (według PiS-u) niejasne interesy za granicą.

Prawo i Sprawiedliwość gra przy tym historią – wykorzystuje najbardziej tragiczne wydarzenia z polskiej historii do swoich własnych interesów. Stawiając się w opozycji do elit, PiS wyjaśnia istniejące nierówności. I ma oczywiście trochę racji w tym, co mówi. Ludzie dostrzegają skorumpowane sądy, elitę kumulującą w niejasny sposób bogactwo, samowolę i dominację zagranicznych korporacji nad interesami Polaków. Stąd sukces PiS.

3) Czy są obecnie na scenie politycznej opozycyjne partie albo ruchy społeczne, które mają wizję przyszłości, atrakcyjną dla znacznej części społeczeństwa? Czy mają jakąś swoją słyszalną polityczną opowieść, która ma szansę uzyskać wysokie poparcie w następnych wyborach parlamentarnych?

Trudno powiedzieć, kto stworzy i kiedy pojawi się spójna i wiarygodna – przekonująca dla ludzi lewicowa wizja polskiej polityki. Były duże demonstracje z udziałem różnych klas społecznych w całym kraju. Najpierw pojawił się KOD. Ale KOD to nie było „to”. Nie oferował żadnej wizji – a jedynie protest przeciwko PiS-owskiej zmianie. W demonstracjach KOD-u główną rolę odgrywali politycy – zwłaszcza PO i Nowoczesnej. Inaczej było natomiast w przypadku „czarnych protestów” i niedawnych demonstracji przeciw reformom sądownictwa, w których wzięło udział dużo młodych ludzi w z całego kraju. Coś się dzieje, że aktywizują się młodzi i kobiety.

Część lewicy skupia się wokół pozaparlamentarnych partii: RSS (Ruch Sprawiedliwości Społecznej), partii Razem, partii Zieloni, czy organizacji społecznych, a także SLD. Ugrupowania lewicowe organizują wiele ważnych działań: przeciwdziałają eksmisjom, pomagają potrzebującym, bronią praw kobiet, otwarcie sprzeciwiają się szkodliwym reformom, jak reforma sądownictwa, czy edukacji, oraz skrajnej polityce dekomunizacyjnej, czy likwidacji emerytur mundurowych. Podejmują też walkę z przejawami faszyzmu, a także bronią dziedzictwa naturalnego (Puszczy Białowieskiej).

Mimo to poparcie dla lewicy w sondażach nie wzrasta. Lewica ciągle jest podzielona, co jest dużym problemem. Nie sądzę jednak, że powinna powstać koalicja SLD i Razem. W moim przekonaniu te partie powinny natomiast przestać walczyć z sobą. Część lewicy musi w końcu zrozumieć, że nie warto teraz toczyć batalii trwających od 2001 roku. Lewica po raz pierwszy od odzyskania niepodległości prawie sto lat temu nie ma reprezentantów w Sejmie, a nasz obecny rząd jest jednym z najbardziej prawicowych, konserwatywnych i nacjonalistycznych rządów w Europie.

Kiedy widzę posła Nowoczesnej w Sejmie, noszącego przepaskę NSZ, tęsknię nawet za słabą lewicą. Nadchodzące wybory będą bardzo trudne dla lewicy, szczególnie dla nowych partii jak Razem, bo jeszcze brakuje im silnych i rozbudowanych partyjnych struktur.

Popieram porozumienie na lewicy, ale nie wiem, kiedy i w jaki sposób ono nastąpi. Chciałbym, aby wszyscy na lewicy wiedzieli i rozumieli, że największy wróg jest po prawej stronie.

4) Jaka powinna Pana zdaniem taka wizja-opowieść wyglądać/brzmieć, żeby mogła przekonać społeczeństwo?

Lewica musi odbudować swój wizerunek jako ruch ochrony standardów życia zwykłych ludzi. Nadchodzący czas, to czas szansy dla lewej strony. Lewica musi jednak zaproponować radykalne reformy ekonomiczne i pełną atrakcyjną wizję rozwoju społeczeństwa. Ta wizja musi być oparta o inwestycje publiczne.

Choć polska gospodarka rozwija się teraz dosyć dobrze, inwestycje prywatne ciągle są w stanie stagnacji. Pomimo nacjonalistycznej retoryki tego rządu, gospodarka Polski jest w ogromnym stopniu uzależniona od inwestycji z zagranicy i dotacji z Unii. Pieniądze z Unii w ciągu najbliższych 5 lat będą się zmniejszać, zaś inwestycje z zagranicy nie zawsze są przewidywalnie i niekoniecznie muszą pokrywać się z interesami krajowej gospodarki. Lewica powinna postawić na inwestycje.

Warto popierać 500+, ale najważniejsze problemy Polski nie mogą zostać rozwiązane tylko przez pompowanie konsumpcji. Nie da się budować szpitali, tworzyć nowych miejsc pracy, przeprowadzać transformacji w kierunku zrównoważonej energii itd. bez ogromnych inwestycji publicznych (ekonomicznych, socjalnych i ekologicznych).

Równocześnie lewica powinna starać się zjednoczyć społeczeństwo wokół tego programu przez inkluzyjną wizję Polski – tego, co jest otwarte, progresywne i równe. Ale nie można uruchomić polskiej gospodarki, bez inwestycji publicznych.

Przejęcie inicjatywy politycznej przez lewą stronę jest związane także z koniecznością zjednoczenia wokół swej wizji różnych grup społecznych. Lewica dla realizacji tego planu powinna starać się połączyć protestujące dziś ruchy kobiece, ruchy ekologiczne, lokatorskie, pracownicze, prawno-człowiecze. Niezbędny jest jednak przede wszystkim realny, atrakcyjny społecznie program dla gospodarki. Lewica musi być gotowa na działanie – na moment, w którym zaufanie do PiS spadnie. Tym momentem może być sytuacja, kiedy zmniejszą się dotacje z UE. Wtedy konieczne będzie przedstawienie wspólnej lewicowej wizji i realnej alternatywy.

W Europie trend „na lewicę” jest ewidentny. Jest jasne, że lewica musi stanąć po stronie społeczeństwa. To było widoczne w tegorocznych wyborach w Europie. W Niemczech, Francji i Holandii, partie socjaldemokratyczne starego typu startowały w wyborach z programami centrowymi i razem straciły 12,7mln głosów, zaś w Wielkiej Brytanii Partia Pracy, pod przewodnictwem Jeremego Corbyna, zyskała 12,9 mln głosów. Corbyn pokazał, że radykalny lewicowy program trafia w zapotrzebowanie społeczne i że może zdobyć naprawdę duże poparcie. Czas trzeciej drogi już minął.

5) Jak Pani/Pan postrzega pomysł budowy „V Rzeczpospolitej”, czyli projektu politycznego, który zerwałby z wadami III i IV RP? Czy taki nowy początek jest potrzebny?

Nie tylko jest potrzebny, ale jest konieczny. To co proponuje PiS, mimo że politycznie wyraziste, nie może zastąpić lewicowej wizji państwa, świata i społeczeństwa. Owszem, powinniśmy bronić niezawisłości sądów i standardów demokratycznych, ale jest wiele rzeczy, których prawica nie realizuje: mieszkania, naprawa służby zdrowia, opieka nad niepełnosprawnymi, ubezpieczenia od bezrobocia, humanistyczna edukacja, itd. Powinniśmy szanować Konstytucję jako zawartą umowę społeczną i bronić nie tylko niezawisłości sądów, ale także zadbać, aby wszystkie zapisy Konstytucji były faktycznie stosowane. Jak choćby te, które dotyczą ochrony społecznej własności środków produkcji, przestrzeni publicznej, opieki społecznej, równości praw społecznych. W tych zakresach postanowienia Konstytucji nie były dotychczas stosowane. Bo przecież żaden kolejny rząd nie realizował w pełni postulatów zawartych w Konstytucji. Trzeba powiedzieć „Konstytucja TAK”, ale chcemy jeszcze więcej. Więcej dla społeczeństwa niż dla „finansowych rynków” korporacji.

Dostrzegam również, że w Konstytucji są rzeczy niekorzystne dla społeczeństwa. Na przykład to, że dług publiczny nie może przekroczyć 60% PKB. Tylko 4 lub 5 krajów ma taki skrajnie neoliberalny zapis w Konstytucji. Powinniśmy zabiegać o to, by to zmienić, ponieważ inaczej nie będzie możliwe wprowadzenie lewicowego programu gospodarczego, opartego na inwestycjach publicznych. Już dziś, tworzenie wizji dla przyszłości – dla V RP – jest nie tylko potrzebne, ale jest konieczne.

Bez takiej silnej, atrakcyjnej wizji zjednoczenie lewicy i jej polityczny sukces, mogą okazać się niemożliwe.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on Twitter