Wywiady dla V RP – Damian Duszczenko

Damian Duszczenko – publicysta i działacz społeczny.

 

 

1) Wybory prezydenckie i plamentarne wygrała w 2015 roku Zjednoczona Prawica pod przywództwem PiS. Jakie Pana zdaniem były główne przyczyny wysokiego poparcia wyborców dla PiS?

To nie jest tak, jak się liberałom wydaje, że na PiS zagłosowali jacyś źli i ciemni ludzie. Główną przyczyną odrzucenia Trzeciej Neoliberalnej jest wykluczenie społeczne milionów ludzi, poczucie że państwo polskie nie stoi po ich stronie, że na jego instytucje nie można liczyć. Nastąpiło społeczne pęknięcie o podłożu – co tu ukrywać – przede wszystkim klasowym. Odkąd inteligencja przekształciła się w mieszczaństwo, przestała widzieć społeczeństwo jako całość, uwierzyła w koniec historii, konieczne ofiary, kapitalizm jako racjonalny system gospodarowania – no zgłupiała po prostu. To musiało się tak skończyć.

Przyszły Kaczory, powiedziały ”500+, stawka godzinowa, mieszkania, wiek emerytalny” i pozamiatane. Bo nikt przez 25 lat wcześniej nie zrobił czegokolwiek. Ten debilizm trwa także i dzisiaj, choćby w wystąpieniach takich ”demokratów” jak prof. Majcherek, który żąda wewnętrznej redakcyjnej cenzury dla takich tematów jak problemy rynku pracy, mieszkaniowe, socjalne. Stłucz pan termometr !

2) Obecna polityka rządu, zmierzająca w kierunku dyktatury, budzi wiele sprzeciwów i protestów społecznych, wciąż jednak poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości nie spada. Co jest tego powodem według Pana?

Ponieważ ewentualna – jak to określacie – ”dyktatura” to nie będzie totalitaryzm jak za Hitlera czy Stalina, tylko bardzo miękki autorytaryzm, z szeroką sferą osobistej autonomii. PiS oczywiście będzie chciał sobie zafundować tyle wpływów, aby zachować poparcie społeczne pozwalające na długie rządy – to zresztą i tak będzie bardzo trudne – ale przecież nie będzie szaremu obywatelowi przeszkadzać w codziennym życiu.

W Polsce na co dzień życiem politycznym żyje może z kilkadziesiąt tysięcy ludzi, ale to nie oni decydują, skoro w dużej mierze z własnej winy pozbawieni są, jak to kiedyś mawiano, kontaktu z masami. Ich skargi nie zostaną więc wysłuchane. Nie udało się przekonać większości ludzi w naszym kraju do tego, że demokracja jest czymś ważnym, niezbędnym. Bo po prawdzie, to nie jest. Nie taka demokracja, z jaką mieliśmy do czynienia – czysto proceduralna, realnie wykluczająca, bez wyboru, bez znaczenia. Potrzebujemy większego udziału kobiet w życiu społecznym, demokracji partycypacyjnej, demokracji ekonomicznej, demokracji w miejscu pracy.

Wprowadzono niedawno do obiegu postintelektualnego słówko ”symetryzm” na pogardliwe określenie tych komentatorek i polityczek, które zrównują PiS z Platformą, trzymając do tych dwóch umownych formacji równy dystans. Też jestem symetrystą, ale ja się wywodzę i identyfikuję raczej jednak z biedną klasą pracującą, więc widzę jak bardzo liberałowie nie rozumieją tego, że ich 25-letnie rządy były egzystencjalnym zagrożeniem dla mojej klasy społecznej.

Egzystencjalnym! A teraz się nam jednak trochę poprawiło. Nie ”sprzedaliśmy demokracji za 500+”, bo dla nas nie było czego sprzedawać.

3) Czy są obecnie na scenie politycznej opozycyjne partie albo ruchy społeczne, które mają wizję przyszłości, atrakcyjną dla znacznej części społeczeństwa? Czy mają jakąś swoją słyszalną polityczną opowieść, która ma szansę uzyskać wysokie poparcie w następnych wyborach parlamentarnych?

Jest, oczywiście. To przede wszystkim Partia Razem, której zresztą jestem skromnym członkiem. I której mi chyba bardzo chwalić nie wypada, wspomnę więc tylko, że to jedyna siła na polskiej scenie politycznej posiadająca całościowy lewicowy program, a nie tylko jakąś jego cząstkę. Inne ugrupowania są albo skompromitowane (zgadnijcie które), albo są ruchami jednej sprawy, albo nie interesuje ich realna polityka, więc nie są w grze.

Liczę na proces konsolidacji lewicy społecznej. Niektórzy upatrują nadziei w tłumach, które wyszły w lipcu na ulice w obronie sądów. Wątpię, bo opór to nie jest jeszcze budowanie żadnej oferty. Tu trzeba wykonać dość niewdzięczną pracę polityczną, budować program, organizację i poparcie dla swojej wizji. Chyba że czekamy na kolejną medialną wydmuszkę, która pojawi się zaraz przed wyborami, jak jakiś Palikot czy Macron i znów oszuka ludzi.

4) Jaka powinna Pana zdaniem taka wizja-opowieść wyglądać/brzmieć, żeby mogła przekonać społeczeństwo?

Nie chodzi tylko o to, żeby socjalnie przelicytować PiS – ostatnio wołał o to Sławomir Sierakowski, z jakimś cynizmem i oczekiwaniem, że budżet się zawali i wtedy PiS przegra. Chodzi o rozbudzenie tęsknoty za wolną i równą wspólnotą.

Prawica tego nie zapewni, bo ona nie chce nikogo upodmiotowić, tylko przekupić. Fundując przy okazji całą tą turbokonserwatywną agendę – na tym też się przejadą. PiS to przecież nadal władza kapitału. Dowodem na to nie tylko przepchnięcie ostatnio ustawy o krajowym zasobie mieszkaniowym, napisanej pod deweloperów, która skutkuje tym, że lokatorzy z programu Mieszkanie+ mogą być wyrzucani na bruk, ale też brak reformy podatkowej (nadal biedni płacą najwięcej), dotowanie korporacji poprzez Specjalne Strefy Ekonomiczne czy inne plany Morawieckiego, aby robić dobrze zatrudnicielom i giełdzie. PiS nie jest w stanie stanąć po stronie pracowników w walce z kapitałem, bo mentalnie to są zaściankowe groszoroby.

5) Jak Pan postrzega pomysł budowy „V Rzeczpospolitej”, czyli projektu politycznego, który zerwałby z wadami III i IV RP? Czy taki nowy początek jest potrzebny?

O, to, to!

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on Twitter