Wywiady dla V RP – Rafał Woś

Rafał Woś – polski dziennikarz i publicysta ekonomiczny, związany w latach 2009-2015 z „Dziennikiem Gazetą Prawną”, a od października 2015 z tygodnikiem „Polityka”.
Autor książki „Dziecięca choroba liberalizmu”. Laureat nagrody Grand Press w kategorii „Dziennikarstwo ekonomiczne”.

1) Wybory prezydenckie i parlamentarne wygrała w 2015 roku Zjednoczona Prawica pod przywództwem PiS. Jakie Pana zdaniem były główne przyczyny wysokiego poparcia wyborców dla PiS?

Rafał Woś: PiS prawidłowo przeczytał rosnącą potrzebę mocnej korekty modelu III RP. Zarówno porządku ekonomicznego, jak i ustrojowego. Krótko mówiąc PiS pożeglował na fali zmęczenia Polaków projektem neoliberalnym. Opór i zmęczenie wzmagał jeszcze fakt, że projekt neoliberalny był przez dwie i pół dekady przedstawianym im jako bezalternatywny.

2) Obecna polityka rządu, zmierzająca w kierunku dyktatury, budzi wiele sprzeciwów i protestów społecznych, wciąż jednak poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości nie spada. Co jest tego przyczyną Pana zdaniem?

Rafał Woś: Brak wiarygodności ze strony liberalnej opozycji. Ich polityczna opowieść zanadto skierowana jest na to, żeby „było tak, jak było”. Albo, że najpierw trzeba powstrzymać Kaczyzm, a potem się zobaczy. Tymczasem potrzebna jest opowieść o alternatywnym projekcie. PiS ma IV RP. Opozycja liberalna nie umie wymyślić V.

3) Czy są obecnie na scenie politycznej opozycyjne partie albo ruchy społeczne, które mają wizję przyszłości, atrakcyjną dla znacznej części społeczeństwa? Czy mają jakąś swoją słyszalną polityczną opowieść, która ma szansę uzyskać wysokie poparcie w następnych wyborach parlamentarnych?

Rafał Woś: Dostrzegam potencjał w lipcowych protestach sprzed Pałacu Prezydenckiego. Godzi się przypomnieć, że to nie kto inny jak środowiska lewicy pozaparlamentarnej (Razem, ruchy feministyczne czy OPZZ) dały decydujący impuls do najnowszej protestów przed Pałacem Prezydenckim. Mało tego. Opozycja pozaparlamentarna zaprezentowała przy tym również zaskakującą skuteczność.

Wszak to nie bezładne „obleganie” Sejmu ani też desperacka próba obstrukcji obrad komisji sprawiedliwości w gmachu parlamentu doprowadziła do zatrzymania PiSowskiej lawiny zmian w sądownictwie. Uczyniła to dopiero zainicjowana przez środowiska lewicowe presja na prezydenta Andrzeja Dudę. Można więc powiedzieć, że to nowa pozaparlamentarna opozycja ugrała pierwszy od dawna konkret.

Podczas gdy opozycja parlamentarna w akcie bezradności mieszającej się z wściekłością na własną bezradność potrafiła tylko odegrać arcypolski gest Rejtana. I z poczuciem niezmąconej moralnej racji odśpiewać hymn, gdy Stanisław Piotrowicz komunikował sejmowej mniejszości, że została zwyczajnie przegłosowana.

4) Jaka powinna Pana zdaniem taka wizja-opowieść wyglądać/brzmieć, żeby mogła przekonać społeczeństwo?

Rafał Woś: Ulubione pytanie mediów głównego nurtu o nazwiska nie jest na tym etapie pierwszorzędne. Z resztą od pewnego czasu na lewicy talia inicjatyw i postaci stale się poszerza. Są autentyczne choć trochę sekciarskie Razem, są ruchy lokatorskie i jest wreszcie Inicjatywa Polska, niezbyt autentyczna, ale lubiana przez media głównego nurtu. Są wreszcie Robert Biedroń i Adam Bodnar. Obaj z potencjałem do gry o stawkę zdecydowanie większą niż dotychczas. A wiele pewnie jeszcze się tu wydarzy. Ale to, co liczy się dziś, to raczej ubieranie w konkret politycznej opowieści, że inna Rzeczpospolita jest na prawdę możliwa.

Aby ją usnuć trzeba lewicy mówić o potrzebie nowej umowy pomiędzy kapitałem a pracą, która pozwoli nam skończyć z nieefektywną ekonomicznie i społecznie mentalnością folwarczną pracodawców. Ta lewica musi sygnalizować, że jest świadoma wyzwań późnego kapitalizmu, w którym żyjemy. Musi mieć pomysł na łagodzenie ciemnych stron globalizacji. Oraz na Unię, w której okazany podczas kryzysu egoizm najsilniejszych i najbogatszych doprowadził do wielkiego kryzysu idei europejskiej.

Wyzwaniem są jednak nie tylko konkretne polityczne pomysły, lecz również sposób ich podawania. Nowy projekt polityczny pozaparlamentarnej opozycji ma mieć sens, to musi przemawiać nie tylko do młodych. Ale także do tych, którym nie został dany „przywilej późnego urodzenia”, a wiara w neoliberalną III RP siłą rzeczy była również ich udziałem. Dla nich też powinno znaleźć się miejsce. Nie wolno powtórzyć błędu pychy, która charakteryzowała elity postsolidarnościowe w roku 1989 przekonane o konieczności wyrzucenia na śmietnik historii całego pozytywnego dorobku poprzednich pokoleń.

5) Jak Pan postrzega pomysł budowy „V Rzeczpospolitej”, czyli projektu politycznego, który zerwałby z wadami III i IV RP? Czy taki nowy początek jest potrzebny?

Rafał Woś: Tak. Taki projekt jest nam pilnie potrzebny.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on Twitter