Polska na dwóch nogach

Joanna Konieczna

Kraj, jak każdy człowiek, żeby pójść dalej, musi najpierw stanąć na własnych nogach.

Na razie jesteśmy na klęczkach, bo narodowi straumatyzowanemu nędzą tożsamościową i bytową, brakuje nogi lewej. Śmiem twierdzić, że tak naprawdę nigdy jej nie miał. Można narzekać na „winę Tuska”, Kwaśniewskiego, Kaczyńskiego i kogo tu zechcemy wpisać, ale proponuję szersze spojrzenie.

Jesteśmy małym krajem, gdzieś w środku Europy, bez większych dokonań politycznych (z jednym, solidarnościowym wyjątkiem) i ekonomicznych, za to z ogromnym potencjałem „szabelki”. Możemy jednak być dumni z myśli naukowej i kulturowej – świat, o ile w ogóle nas rozpoznaje, to dzięki nazwiskom: Chopina, Miłosza, Wałęsy, Szymborskiej i Skłodowskiej-Curie. Mam taką myśl, że w naszych ludziach, w każdym jednym Kowalskim drzemie być może nowy Sienkiewicz, ale i przyzwoity stolarz i cukiernik.

Jako kraj, na poziomie zarządzania, robimy jednak podstawowy błąd większości organizacji – o tych ludziach zapominamy. Zapędzamy ich, według sprawdzonych procesów i służących im procedur do roboty na słynny jeden procent najbogatszych. I żeby to chociaż, patriotycznie naszych! Niestety, jako kraj mało samodzielny, zasuwamy, w zależności od konfiguracji politycznej, na elity finansowe: amerykańskie, rosyjskie, znów dowolne wpisz.

People on the Move

O ile możemy – a powinniśmy – myśleć o V Rzeczpospolitej, powinniśmy budować nowe procedury oparte o interes każdego pojedynczego obywatela z głęboką świadomością naszych pojedynczych różnic i potrzeb. Biorąc uważnie pod lupę obszary: kulturowe, psychologiczne, edukacyjne, religijne, ekonomiczne Polaków będziemy wiarygodnie odpowiadać na pytania: po co, dla kogo i dokąd zmierzamy.

Tak, według mnie, winna zadziałać lewica, której nie ma, a w każdym razie jest szczątkowa i rozproszona.

Poczucie bezpieczeństwa – mieć co jeść i pić, mieć gdzie mieszkać i buty na zimę i lato, kochać się z kim się podoba i kiedy się podoba, to dopiero baza do startu i realizacji osobniczych talentów, marzeń czy wielkich czynów. Polakom tej bazy brakuje, bo jak spojrzeć nie na lata, a wieki naszego polskiego żywota, zawsze byliśmy dymani przez większych, lepiej urodzonych, bogatszych, silniejszych po prostu. Tak czuje i myśli zwykły Polak i będzie żądał zemsty, dopóki nikt się nim nie zaopiekuje.

Tak naprawdę, po prostu, jak dobrzy mama i tata, którzy przyzwoicie odchowają i puszczą wolno bez fajerwerków i wakacji na Bali. Czy jesteśmy w stanie stanąć na wysokości zadania rodzicieli zastępczych, pokochać się, dogadać, pomyśleć, i wysłuchać naszych „dzieci”? Czy uda nam się przetrwać z godnością ich bunt, złość i kolejne autodestrukcyjne próby zmagania się z traumą?

Liczę, że tak, choć bez żadnej gwarancji i pewności, że jesteśmy dość dorośli, dojrzali emocjonalnie, tolerancyjni i odważni, by przyjąć na siebie odpowiedzialność za zbudowanie zdrowej lewicy od zera. Spróbujmy.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on Twitter