Dwa populizmy i jeden postępowy racjonalizm

Anna Grodzka

Zasadniczą cechą ideologii populistycznej jest przekonanie, że ludzie co do zasady tworzą jakiegoś rodzaju jednorodną strukturę. Że ogół społeczeństwa charakteryzuje się cechami, które je spaja. Przekonanie to (jawnie lub milcząco) zakłada znaczną jednorodność społeczną. Zakłada na przykład, że ludzie są nośnikiem „zbiorowych tradycji” albo „charakteru narodowego”. Że mają jeden wspólny interes, jednego boga i wspólnego wroga. Klasyczna polityka i propaganda populistyczna właśnie na tym opiera głoszone przez siebie tezy i hasła. Te proste, a zatem ujmujące hasła szczególnie w trudnych czasach bywają na tyle politycznie skuteczne, że potrafią zawładnąć zbiorową świadomością. I zbiorowym działaniem. Nietrudno nie zauważyć, że populizm bywa nie tylko prawicowy, ale także lewicowy. Skąd to znamy?

Wspólną cechą klasycznej populistycznej polityki jest także to, że nieuchronnie prowadzi do wyłonienia się jednego lidera, jednego władcy, a wraz z tym do autorytarnej struktury politycznej i społecznej. Nic w tym dziwnego, bowiem jeden naród, jedna idea, jedna wiara i jeden wódz to prosta logiczna konsekwencja. Polityka wyrastająca z populizmu stara się dostarczyć wyborcom przywódcę uosabiającego ową uproszczoną wizję jednorodnego społeczeństwa. Stojący w jednym szeregu, populistyczne media i politycy, z lęku przed „gniewem przywódcy albo w nadziei na awans w hierarchizującym się społeczeństwie, nie wahają się posługiwać demagogią. Podtrzymują i tworzą powszechne stereotypy i mity założycielskie danej populistycznej ideologii. Powiadają oni: „My Naród” przeciwko: „ruskim”, „europejskim okupantom”, „komunistom i złodziejom”, samowładzy „kasty sędziowskiej”, „elitom” i emigrantom.

„Dziel i rządź” – to metoda, która służy obecnemu liderowi rządzących populistów do umocnienia autorytarnej władzy. Tak właśnie działa klasyczny mechanizm, dzięki któremu realizowana jest populistyczna władza. „Wódz” oczywiście doskonale to rozumie. Szczególną, nieco odmienną, ale co do      głównych zasad identyczną z tradycyjnym, klasycznym populizmem, jest populizm nowoczesny: populistyczna polityka żadna. Ta polityka nie opiera się na jednorodnej wizji narodu czy tradycji, ale na każdorazowym analizowaniu wyników sondaży i realizacji polityki, sterowanej ich wynikami w każdej aktualnej sprawie. Według tej polityki: trzeba słuchać księży, dopóki popiera ich większość, gejów (ponieważ są w mniejszości) trzeba trzymać „za murem”, politykę socjalną i społeczną trzeba powierzyć mechanizmowi wolnego rynku i globalizacji – w ten sposób pozornie nie bierzemy za nią odpowiedzialności – a ciepła woda z kranu płynie. Tworzy się złudzenie jednorodnego społeczeństwa – jednorodnego, bo opartego na większości, ale tylko w każdej osobnej sprawie. A przecież demokracja, o jakiej można marzyć, to nie dyktat większości a racjonalna polityka ważenia racji i zabezpieczenia interesów różnych klas, warstw i środowisk. Ten rodzaj populizmu to zatem także polityka antydemokratyczna – polityka demokracji fasadowej. Co prawda nie tworzy autorytarnej władzy, ale rozbudowuje mechanizmy powstawania uprzywilejowanych elit i tworzy nieuzasadnione nierówności. Tu „wódz” jest wieloosobowy i schowany za ścianą pozorów, ale równie bezwzględny i silny jak w klasycznym populizmie.

Trzeba jednak być ostrożnym używając słowa populizm. Zbyt często jest nadużywane, a bywa narzędziem manipulacji. Populistyczną nazywana bywa każda polityka czy polityczna decyzja, która zmierza do zaspokojenia nawet uzasadnionych i obiektywnych potrzeb społeczeństwa. Otóż nie! Polityka uwzględniająca różnorodność społeczną, ważąca społeczne racje i interesy, polityka społeczna prosocjalna, realizująca „prawa człowieka”, polityka solidarności społecznej nie musi wynikać z populizmu. Może i powinna być praktyczną realizacją postępowych humanistycznych wartości, jakie wytworzyła ludzka cywilizacja. Taka polityka nie wynika z fałszywego założenia o jednorodności społeczeństwa. Nie posługuje się zatem, sprowadzanym do poziomu religijnej relikwii, pojęciem „narodu”. Nie wprowadza żadnej religii do procedury stanowienia i realizacji prawa, nie szuka wroga w innych „narodach” ani rasach, a zamiast nakręcania mechanizmu tworzenia autorytarnej władzy proponuje samorządność i racjonalną – pozbawionych cech dyktatu – demokrację.Taką wizję świata proponuje społeczeństwu wiele postępowych ruchów społecznych, jakie powstają w Europie i na świecie. To „nowa lewica”. Taką wizję tworzyć będzie w Polsce między innymi ruch, jaki rodzi się właśnie wokół inicjatywy: porozumienia dla V Rzeczpospolitej – Polski fair.

Anna Grodzka

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on Twitter