Co po kaczyzmie?

Kuba Puchan

Protest opozycji parlamentarnej i Komitetu Obrony Demokracji (KOD) umarł w oparach absurdu i śmieszności. Nie ma już nawet znaczenia, czy był on słuszny, czy nie.

Najbardziej miażdżące są wyniki sondażu CBOS z 14 stycznia 2017 r. PiS – 35 proc., a Nowoczesna i PO – 34,6 proc. poparcia. Miesięczny protest, blokada mównicy sejmowej, setki osób pod Sejmem – nie dało to właściwie nic. Dlaczego?

Wiarygodność

W 2009 roku do biur poselskich PO weszli związkowcy z Wolnego Związku Zawodowego Sierpień 80. Pół roku wcześniej ci sami związkowcy okupowali biuro poselskie ówczesnego premiera Donalda Tuska. Domagali się zaprzestania antyspołecznych reform (w tym tzw. reformy emerytalnej) i rozpoczęcia rozmów rządu ze stroną społeczną na temat paktu socjalnego.

Z wielu biur zostali usunięci siłą, a sprawa okupacji trafiła do prokuratury.

Wówczas w mediach można było znaleźć wiele ciekawych wypowiedzi polityków PO. Ówczesny wiceprzewodniczący klubu PO Grzegorz Dolniak w programie „Sygnały Dnia” raczył stwierdzić, że skierowanie sprawy okupacji poselskiego biura premiera do prokuratury jest normalną procedurą i nikogo nie powinno to dziwić.

Ciekawe, bo dzisiaj Grzegorz Schetyna nie kryje zdziwienia, że ma ponieść karę za okupację mównicy sejmowej. Ale wówczas miał nieco inne poglądy. Na antenie TVN 24 chwalił się: „Zawiadomiliśmy prokuraturę, że mogło dojść do popełnienia przestępstwa. Biuro zostało zamknięte Nie zrealizujemy żadnego dyktatu, nawet związków zawodowych”. Poseł Nitras, kreujący się dzisiaj na bohatera okupacji sali plenarnej Sejmu, prężył wtedy muskuły. Z jego biura poselskiego policja siłą usunęła „najtwardszych związkowców”. Postawa polityków PO mówi sama za siebie: „Co wolno wojewodzie, to nie tobie, smrodzie…”. PO uruchomiła wówczas cały aparat państwowy, przesłuchiwano i nękano związkowców w całym kraju. W efekcie kilku z nich, w tym lider związku Bogusław Ziętek, otrzymało wyroki karne za „naruszenie miru domowego” w… biurach. Kiedy wiarygodny jest pan Nitras i pan Schetyna? Wtedy gdy uważają blokadę za działanie kryminalne, czy wtedy kiedy sami blokują?

Sieroty po opozycji

Protest w Sejmie przyciągnął pod budynek parlamentu setki warszawiaków. Pogoda była wybitnie niesprzyjająca. Zimno opady śniegu i deszczu… Sejm został otoczony policyjną blokadą i barierkami sprowadzonymi specjalnie z Poznania. Tym razem nie popisał się PiS. Gdy w Grecji rządy przejęła lewicowa Syriza, pierwszą decyzją rządu było usunięcie barierek sprzed gmachu sejmu, gdyż ich zdaniem parlament jest dla ludzi. Protestujący pod swoim sejmem Polacy marzli w imię wzniosłych idei. W tym czasie kreujący się na lidera opozycji Ryszard Petru z Nowoczesnej wyjechał sobie na sympatyczny urlop z klubową koleżanką do Portugalii. W przeciwieństwie do Ziętka z Sierpnia 80, który poszedł 8 lat temu do biura Tuska ze swoimi związkowcami Petru osierocił protestujących.

Dzisiaj, przeciwstawiając się polityce PiS, opozycja powinna sięgnąć do doświadczonych w protestach związków zawodowych. Strajk zorganizowany przez OPZZ, Sierpień 80, Forum Związków Zawodowych i Związek Nauczycielstwa Polskiego mógłby się stać potężną bronią i sposobem na pokazanie oporu obywateli.

Obciach i faktury

Protest w sali sejmowej przerodził się w protest „selfie”. Sweet focie i recital posłanki Muchy pokazały, jak mało poważnie swój protest traktują posłowie opozycji. Obciach to chyba mało powiedziane. Leszek Miller stwierdził niedawno, że PiS straci władzę przez obciach głosowania na tę formację. Na razie obciachem jest głosowanie na opozycję, która sama siebie nie traktuje poważnie. Romantyczne wyczyny posła Petru przykrył szybko Mateusz Kijowski z KOD swoimi fakturami za usługi informatyczne („TF” 3/2017). Przy okazji okazało się, że Komitet Obrony Demokracji jest zbudowany tak, że lidera nie da się demokratycznie odwołać i wódz albo sam sobie pójdzie, albo nici z demokracji…

Opozycja mówi, że przywróci normalność. Tylko co to jest ta normalność? Moja żona pracuje jako pielęgniarka w powiatowym szpitalu i jeszcze do niedawna (z tytułem magistra, ukończonymi dwoma kierunkami studiów podyplomowych i przeróżnymi kursami) jej pensja z dodatkami za dyżury nocne i świąteczne oscylowała w granicach 1500–1600 zł netto. Czy to ma być ta normalność? W tym samym czasie politycy PO z państwowej kasy wydawali podobne kwoty na jedną kolację lub sugerowali, że za mniej niż 6 tys. zł pracuje tylko głupek lub złodziej. Czy pogarda dla mniej zarabiających to normalność? Nikt z tych polityków nie zrozumiał, że wielu ludzi mniej zarabiających i z małych miejscowości nie głosowało za PiS, a przeciw PO. Przeciw arogancji liberalnych pseudoelit. Przeciw ośmiorniczkom i butelce wina w cenie ich miesięcznych poborów.

I co dalej?

Ci ludzie nie zagłosują za powrotem III RP, a KOD, Nowoczesna i PO nigdy nie zdobędą ich głosów. Ci ludzie, jeżeli nie zagłosują na PiS, to zostaną w domu i w ten sposób przyczynią się do wygranej Kaczyńskiego w kolejnych wyborach. Dla tych ludzi musi zostać stworzony nowy projekt i w pewnym sensie taki pomysł zaproponował już nasz redakcyjny kolega Adam Cioch – projekt V RP. Państwo nie tylko sprawiedliwości społecznej, ale też uczciwej polityki. Nie może być bowiem tak, że kobietom z „czarnego protestu” liderzy polityczni jako wzór wszelkich cnót stawiają sędziego Zolla, który jako konserwatysta był przeciwnikiem praw kobiet do aborcji. Czy przeciwnik praw kobiet ma prowadzić kobiety do walki o Trybunał Konstytucyjny? To jest traktowanie społeczeństwa jak bandy idiotów!

Nowa Polska musi się stać państwem nowoczesnym, a aby tak się stało, musi zmienić prawie wszystko. Od podejścia do polityki socjalnej, praw wszelkich mniejszości, samorządności, związków zawodowych, ekologii… do polityki zagranicznej.

Kto ma to zrobić?

Walka o Polskę nie może sprowadzać się bowiem do wymiany ciosów między wodzowskim PiS i – jak się okazało – wodzowskim KOD. Nasze środowiska posiadają wiele osób z wiedzą o wiele większą niż pseudoeksperci z telewizji, którzy odeszli z ministerialnych stanowisk w niesławie i ze złą opinią. Mamy przecież Agatę Ikonowicz i Piotra Ciszewskiego z ogromną wiedzą o problemach mieszkaniowych, mamy Roberta Biedronia z dużym już doświadczeniem samorządowym. Jest Bogusław Ziętek z przeogromną wiedzą o górnictwie, energetyce i prawach pracowniczych. Jest szefowa Forum Związków Zawodowych Dorota Gardias, która wie dużo o służbie zdrowia. Są prof. Łętowska czy mecenas Jacek Dubois, którzy mogliby wskazać kierunki nowego ładu prawnego i konstytucyjnego po Ziobrze i PiS-owskich macherach od prawa. Świetnie opracowany program podatkowy ma partia Razem… wymieniać można by w nieskończoność.

Gdyby ci ludzie zechcieli napisać spójny program, to byłaby realna podstawa do zmiany władzy w Polsce. Mogliby się stać twarzami prawdziwej i demokratycznej opozycji wobec autorytarnych zapędów niektórych polityków. Program może stać się alternatywą dla PiS, bo nie są nią recitale Muchy, ośmiorniczki suto zakrapiane winem, faktury Kijowskiego i romanse Petru… PiS, aby utracił władzę, musi zostać odcięty programowo od ludzi z małych miejscowości, którzy nie chcą porady w stylu „zmień pracę i weź kredyt”.

Tekst opublikowany w Tygodniku Faktycznie

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on Twitter