V RP?! A cóż to za zabawa z numeracją?

Adam Cioch

Wiele osób, którym skądinąd podoba się pomysł budowania wizji nowej Polski, uważa, że nazwa V RP jest zbędna, niepoważna lub pompatyczna. Dlaczego wymyśliliśmy akurat Piątą Republikę?

Zaznaczę od razu, że też uważam, iż nazwa projektu nowej Polski „V RP” ma swoje wady. Po długim namyśle jednak przyjęliśmy ją najzwyczajniej nie dlatego, że jest idealna, ale że nie znaleźliśmy niczego lepszego. Lub inaczej – niczego co miałoby mniej wad.

Dla mnie najważniejszą wadą V RP jest wpisywanie się w pewien schemat, porządek numeracji form państwowości polskiej, który jest dyskusyjny. Przede wszystkim trudno traktować I RP jako państwo republikańskie. Bynajmniej nie tylko dlatego, że było to królestwo elekcyjne, ale dlatego, że większość mieszkańców miała status półniewolniczy. Przyjęta obecnie numeracja uznająca III i IV RP zakłada także wykluczenie Polski Ludowej z porządku państwowego. To prawda, że polska suwerenność nie była pełna w tamtym czasie. Ale idealna suwerenność to jest przecież tylko pewien mit (Polska w Unii Europejskiej też jej przecież nie ma w stopniu absolutnym), a PRL był jedyną forma państwowości polskiej, w której podstawowe prawa socjalne były priorytetem, nawet jeśli nie zawsze realizowanym, to zawsze wynoszonym na piedestał. Nikogo wcześniej ani później to nie zajmowało. A szkoda.

Ale to nie koniec kłopotów. Jeżeli Polskę międzywojenną uznać za II RP, to rodzi się problem z tym, czym była Polska sanacyjna. Eksperyment z demokracją parlamentarną w pewnym sensie skończył się po 8 latach dyktaturą Piłsudskiego. Czy była to nadal „Rzeczpospolita” czy „Rzeczmarszałka”. A jeśli ta druga, to czy przysługuje jej także numer II i dlaczego?

Kolejny problem – IV RP była projektem niedokończonym i porzuconym. W czasie pierwszych rządów PiS IV RP ledwie zaczęto wdrażać, gdy uległa samolikwidacji. Po ponownym (2015) dojściu do władzy Jarosława Kaczyńskiego właściwie zaprzestano używania nazwy IV RP. I Polska PiSowska zawisła trochę w numeracyjnej próżni. Nie wiadomo właściwie, czy IV RP w ogóle zaistniała. Jedno jest pewne – nawet jeśli jej nie było, to numer IV został już zarezerwowany i teraz nie da się go ponownie używać bez popadania w beznadziejne nieporozumienia.

Mimo tych wszystkich wątpliwości za utrzymaniem dotychczasowej numeracji przemawia jednak pewna wartość o ogromnym znaczeniu – przyzwyczajenie. Tego nigdy nie wolno lekceważyć. Ta numeracja się przyjęła powszechnie i jest oczywista. A skoro tak, to na bazie tej oczywistości można zbudować coś, co będzie zrozumiałe dla wszystkich.

Dlaczego należy budować V RP, a na przykład nie udoskonalać III RP? Z wielu powodów. Także dlatego, że być może Polska PiSowska (IV RP?) bezpowrotnie już odcięła drogę wstecz. Tak jaki kiedyś rząd Mazowieckiego bezpowrotnie zakończył PRL. Powrót po 4 latach części dawnego PZPR w kostiumie SLD już nie cofnął historii. Nie mógł, nie chciał, nie potrafił.

Po drugie, III RP miała pewne istotne instytucjonalne i mentalne wady, których nie potrafiła i nie chciała przezwyciężyć. I nie potrafią tego jej spadkobiercy – PO, Nowoczesna, SLD. Jest to pewien rodzaj ślepoty politycznej powiązanej z elitaryzmem i neoliberalizmem. III RP to Polska głównie dla zaradnych, dla wybranych. Dla ludzi w dobrych układach i uprzywilejowanych. Dla „wykształconych i z dużych miast”. I warto tu też dodać, że III RP została zohydzona części społeczeństwa przez twórców IV RP. Bardzo skutecznie, choć nie zawsze zasłużenie. I także dlatego nie ma do niej powrotu, jak nie ma powrotu do PRL, niezależnie od jego socjalnych i cywilizacyjnych zdobyczy oraz zasług.

Jeżeli chcemy przezwyciężyć IV RP i jej demony musi to zrobić za pomocą projektu, który będzie się odwoływał do nowej jakości i który będzie zerwaniem z tym co było. Zerwanie jest potrzebne zarówno dla uwiarygodnienia tego co nowe, jak i dla roztoczenia nowej wizji, która ma szanse porwać do działania.

Jak sądzę, z tego właśnie powodu Jean-Luc Mélenchon, niedawny kandydat na prezydenta Francji roztoczył bardzo precyzyjną wizję VI Republiki, następczyni obecnej Republiki numer V. Jego projekt zerwania z nieco monarchicznym ustrojem obecnej Francji zdobył prawie 20 proc. głosów, co robi wrażenie, tym bardziej, że nie on jeden był kandydatem zerwania z przeszłością w ostatnich wyborach francuskich.

Jaka powinna zatem być V RP? Musi być socjalna, egalitarna, świecka, emancypująca i włączająca. Ekologiczna i zorientowana na transport publiczny. Także antymilitarystyczna i kształtująca otwartego i solidarnego ducha. Musi to być Polska ludowa według najlepszej, PPS-owskiej tradycji – demokratyczna i dla każdego. Po prostu Polska fair, jakiej nigdy dotąd nie było.

 

 

 

 

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on Twitter