Pożegnanie Trzeciej RP – pożegnajmy i Czwartą

Anna Grodzka

Trzecia Rzeczpospolita już nie wróci. Czy zostanie z nami „ta czwarta”? Nie będzie już tej samej Europy. Już nie będziemy tacy sami. Jesteśmy świadkami i aktorami kryzysu systemu neoliberalnego kapitalizmu. Kryzys może wiązać się z lękiem, ale… daje nadzieję.

Procesy społeczne w globalnym świecie wyraźnie pokazują, że ludzie w wielu miejscach na świecie mają dość systemu oligarchicznej pseudodemokracji.

Wystarczy spojrzeć na narastanie nastrojów eurosceptycznych i antyunijnych w państwach należących do UE, odradzanie się faszyzmu, wysokie poparcie dla antyestablishmentowych kandydatów w wyborach prezydenckich w USA, czy także właściwie zinterpretować powody wrzenia wśród neokolonialnie eksploatowanych społeczeństw Afryki i Bliskiego Wschodu.

Wyniki wyborów z 2015 roku w Polsce także potwierdzają ten fakt. Coraz więcej ludzi ma dość tego systemu, takiej polityki. Światowy kryzys, trwający od 2007 roku, to zatem nie tylko kryzys ekonomiczny czy finansowy. To nie tylko „normalny w kapitalistycznej gospodarce” cykliczny kryzys finansowy, który minie – to kryzys neoliberalnego systemu kapitalizmu.

Społeczeństwa mają już dość: niesprawiedliwości, panoszenia się „wybrańców” i ich zadowolenia z siebie, buty, wyzysku, kradzieży naszego poczucia podmiotowości i godności ignorowanie praw człowieka. Ten kryzys samoistnie nie zniknie ani nie podda się bez oporu. Kluczowe pytania jakie sobie stawiam to nie pytanie o to, czy dojdzie do starcia, ale: kto wygra w tej walce oraz kiedy i w jaki sposób to się stanie? Wygląda coraz bardziej na to, że w całkiem niedalekiej przyszłości.

A więc mamy alternatywę:
Albo wygrana oligarchów, która zawsze oznacza istnienie systemu mniej czy bardziej autorytarnego, albo wygrana demokratycznych społeczeństw.

System oligarchicznego kapitalizmu, z jakim mamy na świecie do czynienia, może dbać o pozory demokracji (tak jak system USA i większość tzw. „krajów demokratycznego kapitalizmu”), może o nie dbać mniej (jak Rosja, Turcja, Białoruś) albo jak wiemy wcale o pozory się nie troszczyć. W każdym z tych przypadków wpływ społeczeństwa na ważne decyzje, jest faktycznie bardzo ograniczony.

Zmiana jaką w Polsce obserwujemy, to zmiana między dość pozorną, fasadową demokracją zainstalowaną tu przez rzeczników interesu oligarchicznego kapitału, a realnym brakiem demokracji w tym samym, niezmienionym systemie. Tak jest zawsze – bo przecież gdyby prawidłowo działała demokracja, większość obywateli nie pozwoliłaby nielicznym gromadzić bogactwa ponad rozsądną miarę, nie pozwoliłaby na nieracjonalne z każdego punktu widzenia nierówności i wyzysk swoim kosztem. W neoliberalnym systemie oligarchicznym zawsze wgrywają silniejsi, bardziej bezwzględni i brutalni, namaszczeni przez nich ich pretorianie: politycy i managerowie.

Wygrana społeczeństwa natomiast to zrównoważony rozwój gospodarczy i społeczny, funkcjonujący z poszanowaniem warunków w jakich żyjemy – w harmonii z naturą. Ta wygrana – to polityka z myślą o obiektywnym interesie społecznym, sprzyjająca integracji i solidarności społecznej, sprawiedliwym (nie koniecznie równym) podziale dóbr, poszanowaniem dla praw każdego człowieka.

Taki system możliwy jest do stworzenia tylko w warunkach realnej demokracji, bo tylko realna demokracja ze swej istoty pozwala na działanie zorganizowanych społeczeństw w jakoś wyważonym wspólnym interesie.

Nie wierzę w dobrych władców oświeconych ani w „trzecią drogę”. A zatem to jedyna alternatywa.

Czy ludzie zgodzą się na odwrót od demokracji? Czy w naszych pozornych demokracjach władzę przejmą dyktatorzy i autokraci? Czy ludzie pozwolą się jeszcze mocniej „złapać za pysk”? Czy znowu odniesie skutek odniesie stara metoda masowej indoktrynacji: „opium dla ludu” – ideologia nacjonalizmu i religijny fundamentalizm? Bo jeśli tak, to oznaczać to będzie cofnięcie się zachodniej cywilizacji i powrót wojen. Bo to tak działa. Nacjonalizm jednych obudzi i zradykalizuje nacjonalistów po drugiej stronie. Religie zamiast głosić miłość staną się narzędziem siania nienawiści. Zbrojenia po jednej stronie wywołają zbrojenie po drugiej. Napięcia w grze sprzecznych interesów nie znajdą ujścia w negocjacji. To mieszanka, która wybucha! Strach się bać.

Dlatego każdy powinien zrobić co może, aby ludzie zrozumieli tę alternatywę.
To nie nadmiar demokracji jest przyczyną obecnego zła i zagrożenia – to jej niedostatek. Nie tylko tu w Polsce, ale na całym świecie. Jeśli ktoś jest w stanie coś zmienić, to będą to oburzeni ludzie. Ludzie, którzy rozumieją naturę kryzysu współczesnej cywilizacji i wiedzą, jak mu zapobiec. Ludzie, którzy nie godzą się na wyzysk, niesprawiedliwość, łamanie praw człowieka i na nacjonalizm.

Może uda się obudzić  w Polakach podobne refleksje, które skłoniły miliony Amerykanów do popierania kandydatury Berniego Sandersa, może staną się popularne idee, jakie niosą w Europie partie Syriza i Podemos, może nasi rodacy dostrzegą ogólnoeuropejską inicjatywę na rzecz demokratyzacji Europy DiEM25 i może Polacy powierzą swe zaufanie partii Razem. Może jeszcze jest możliwy Świat, Europa i Polska fair.

Autorka: Anna Grodzka
Opublikowane w: Tygodnik „Faktycznie”

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on Twitter