Przyszłość Polski to jakość jej edukacji

Karolina Nadolska

Niedawno miałam inspirująca rozmowę z synem, który dostał w szkole nagrodę Myśliciela Roku i lubi debatować na tematy górnolotne, filozoficzne, ale także błahe takie jak: dlaczego nosimy tenisówki na w-f-ie, a nie biegamy boso tak jak Spartanie (wygodne, jak zapomni się obuwia do ćwiczeń). Zapytał mnie, po co uczymy się historii i dlaczego na jej lekcjach zapamiętujemy daty, zamiast wygooglować je z przedłużenia swojej ręki, ze smartfona?

Ta myśl zaprowadziła mnie do niedawnej dygresji na temat cytowania faktów – setek, jak nie tysięcy „fake news” (oszukane wiadomości natychmiastowo cytowane przez portale internetowe, blogi i „szmatławe” gazety), które mydlą ludziom oczy przed wyborami lub podczas debat społecznych. Przecież cytowanie faktów uważane było zawsze za najbardziej przekonywującą technikę w debacie… Otóż już nie.

W takim razie, jakie mamy oczekiwania odnośnie odpowiedzi na nasze pytania, na przykład od władz. Co by nie powiedzieć, jesteśmy obywatelami kraju i mamy konkretne oczekiwania od naszych władz. Jakich odpowiedzi możemy oczekiwać w czasach, kiedy w modzie są „alternative facts” (fakty alternatywne albo fakty, które nie pokrywają się z rzeczywistością). Co konstruktywnego dają one społeczeństwu? Jak uodparniać społeczeństwo przeciw takim fenomenom?

Jedną z najbardziej konstruktywnych (jeżeli jest dobrze prowadzona) dziedzin społecznych to edukacja. Przykładem jak ważny jest system edukacyjny, uczący zagadnień takich jak socjalizacja, praca w grupie i psychologia przemocy jest niedawna historia (fake news kategoria) Niebieski Wieloryb – kaczka dziennikarska o rosyjskiej wielopoziomowej internetowej grze dla nastolatków, gdzie ostatni poziom to samobójstwo – ironicznie: tylko dla tych najbardziej zmotywowanych i ciężko pracujących (konkurencja wielopoziomowa, cel to zwycięstwo, czyli skok z okna). Historia ta łatwo została wykorzystana w cyberprzemocy i ma potencjał spowodowania samobójstw u młodzieży, od której system oczekuje zapamiętania, zdania i zapomnienia (coś na rodzaj uproszczonego Veni, Vendi, Vici) i co dalej….? Taka młodzież, bez prawdziwej motywacji innej niż natychmiastowa gratyfikacja w formie cyfry – oceny, jest mocno podatna na manipulację.

Wracając do edukacji, The Guardian niedawno opublikował kreskówkę, gdzie robot- nauczyciel prowadzi stado swoich uczniów („In the age of robots, schools are teaching our children to be redundant”). Dlaczego nie? Żyjemy w czasach robotyzacji. Jeżeli nie uczymy naszych młodych patrzeć głębiej i rozumieć mechanizmy rządzące światem, pamiętając o znaczeniu emocjonalnej inteligencji i empatii społecznej, dlaczego nie zamienić uczniów na roboty? Są tańsze, bardziej dokładne, i nie mają wakacji.

Analizując nasz Nowy Wspaniały Świat (Brave New World), Finlandia wprowadziła reformę edukacyjną. Nie nazwała jej dobrą zmianą – ale prawdopodobnie taką będzie dla tego kraju. W nowym systemie, 16-latek po spotkaniach z doradcą ds. kariery wypisuje swoje mocne strony, zainteresowania i ambicje związane z dalszą edukacją, po czym zapisuje się do grup tematycznie odpowiednich dla swoich planów edukacyjnych. Każda z tych grup ma kilku nauczycieli, doradców. Jedna, na przykład, może zajmować się tematem drugiej wojny światowej. Każdy z uczniów tejże grupy jest odpowiedzialny za jeden aspekt tego okresu historycznego np. ekonomię podczas wojny, wpływ na twórczość literacką i zmiany językowe, wpływ na środowisko naturalne, zmiany społeczne oraz postęp w nauce i technice.

Uczniowie przygotowują prezentacje, uczą się przedstawiać swoje idee, tłumaczyć czego się nauczyli i zadawać konkretne pytania. Uczą się też konstruktywnego oceniania. Co było najciekawsze w prezentacji mojej koleżanki? Czy mówiła jasno? Co może poprawić? Ten dialog będzie się z uczniami przenosił w sfery społeczne życia codziennego (np. „kulturalny” wpis na FB czy Instagramie). W takim systemie uczeń będzie wiedział, w czym jest mocny, co go interesuje i na jakie studia warto będzie pójść i zaangażować swój mózg (alternatywą jest magister, który trzy miesiące po zakończeniu swoich studiów nie pamięta, na jaki temat pisał pracę magisterską).

Magister po reformie fińskiej będzie miał większą szanse spędzić życie w pracy, która coś dla niej lub niego znaczy. Taki system ma predyspozycje do stworzenia obywateli, którzy będą mieli narzędzia do rozwiązywania wyzwań XXI wieku. Warto tu przyznać, że obecnie obowiązujący i pochodzący z XIX -wiecznych Prus system edukacji, błyskotliwy w erze powstawania biurokracji narodowej, doszedł do swojego limitu, data jego ważności wygasła.

Jaki będzie nasz następny krok w kierunku tworzenia społeczeństwa innowacyjnego (niezbędny wymóg do konkurowania z robotyzacją) , tolerującego mniejszości (wymaganie dla lidera innowacji) i aktywnego społecznie (wymóg dynamicznie rosnącej demokracji)? Pozwolę sobie zacytować Dorotę Fiett, która zajmuje się sprawami edukacji dopasowanej do społeczeństw z naszej ery „Zamiast oskarżać młodzież o obojętność, powinniśmy ćwiczyć demokrację na co dzień w szkole…”.

Mój szanowny dziadek pochodził z generacji, która uważała, że edukacja przyszłych pokoleń to kobieca sprawa, nie dla prawdziwego mężczyzny, dzisiaj opinia oczywiście passe. Ale czy na pewno? Dlaczego dużo rodziców zgadza się na dobre zmiany? Jaki wpływ na społeczeństwo będą miały te zmiany? Na łatwość manipulacji społeczeństwem, które potem będzie się odbudowywało przez generacje? Lubię myśleć że decyzja należy do nas. Pamiętajmy o strajku uczniów i rodziców 10 kwietnia i strajku nauczycieli 31 marca. Włączmy się do tworzenia systemu edukacyjnego odpowiedniego na XXI wiek, który stworzy tolerancyjne, aktywne polskie społeczeństwo z chęcią i wiedzą do tworzenia innowacji w sferze społecznej i gospodarczej.

Autorka: Karolina Nadolska – Aktywny Obywatel Polski

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on Twitter